Blogs
Top Posts
April 17, 2009April 17, 2009 Add comment39 comments Uncategorized Uncategorized

Witam poruszam tutaj prosty i jednocześnie bardzo ważny temat i bardzo chciał bym o konkrety i tylko konkrety.
Sprawa jest taka że z powodu rosnącego ruchu konsolek (niedługo tez NPCC) ruch na portalu jeśli dalej będzie to tak wyglądało będzie zanikać bo większość osób korzysta teraz z polchata jak z IRCA odpala klienta (nie ma reklam, nie ma nic płatnego) wchodzi i gada.
Ja wiem że to jest fajne, i jestem za tym by to tak zostało, jednak zrozumieć trzeba że nie ma nic za darmo i wszystko kosztuje. Ja chciałbym mieć możliwość zapłacenia grafikowi za nowy wygląd bo wy jak sie okazało nie chcecie tego zrobić. Możliwość dołączenia kilku nowych programistów, by wszystko było szybsze i lepsze. Wprowadzić wiele nowych udogodnień dla was. Ale to nie jest za darmo.  A każdy z was chciał by wszystko szybko szybko, i bez błędów a to wymaga wiekszego nakład pracy a za to tez sie płaci.


Wpadłem na pomysł kont premium czyli użytkowników którzy zapłacą takie konto przelewem smsem itd (to jest najmniejszy problem), chodzi o to co takie konto ma wam dawać zawierać.

POMYSŁY:

  • właściciel konta premium nie widzi reklam (portal, chat, forum).
  • właściciel może mieć nicka wielokolorowego np : devvil.
  • możliwość zmieniania koloru nicka przez właściciela (z dostępnej palety + kolory vip).
  • pokoj założony z konta premium ma nie znikający temat i bany.
  • ustawienie servera na czas innactive na 15 min (nie obejmuje kont premium).
  • własna paleta obrazków - nie wiem jak z implementacja tego musiał bym zrobić rozpoznanie jak trudna była by implemetacja takiej opcji - ale ten pomysł mi sie podoba. Wtedy takie obrazki były by dostepne tylko dla tej osoby.


Na pokoju Polchat przedstawiłem ten pomysł spotkał się za równo z krytyka i z aprobata. Dlatego chciałbym by każdy chętny wypowiedział się co takie konto mogło by zawierać. Z DOKŁADNYM opisem jak sobie to wyobraża. Bzdury i nic nie wnoszące posty w komentarzach będą kasowane, by zachować przejrzystość, będę uzupełniał ten temat o nowe ciekawe pomysły potem zrobimy ankietę.

 

TagsTags: polchat premium 
February 20, 2008February 20, 2008 Add comment6 comments wiersze wiersze

Chciałam tylko być obok

Gdybyś poczuł się samotny

Stanąć za Tobą jak anioł stróż

Gdy smutek i strach owładnie Twą duszą

Otulić skrzydłami białymi całego

Szeptać do ucha, że jestem z Tobą

Gdy inni odejdą..

Taka daleka a jednak bliższa niż myślisz

Po cichutku, cierpliwie

Czekałam na skraju Twej drogi

Ominąłeś mnie i poszedłeś.....do niej

 

TagsTags:  
October 26, 2007October 26, 2007 Add comment6 comments Uncategorized Uncategorized

No wiec tak od 2 dni przygotowywałem sie do przejscia na nowy server .

Niestety z przyczyn niezależnych odemnie i klopotow ktorych opisywanie zajelo by mi z 3 strony.

 

W kazdym razie ,przez kilka dnia dodawalem mase funkcjonalnosci , jak dzialajace apletyna waszych stronach. Jeszcze bedzie zmieniony system generowania kodu ktory bedzie zawieral juz ladnie wszytskie zmienne i formularz poprostu do ich wypelnienia i wygenerowania sobie kompletnego kodu. 

Do tego doszly te nieszczesne ikonki , gdzie obudzili sie jak ich nazywam komunisci polchatowi, ktorzy zawsze benda twierdzic ze za komuny bylo najlepiej, chodzi oczywiscie o ludziktozy twierdza ze nowe ikonki sa dla dzieci psuja klimat polchata etc. etc. Co smieszniejsze prosb nowe ikonki ladniejsze i nowsze bylo tyle ze w koncu postawnowilem sie za to wziasc i teraz jestescie podzieleni , 50% za 50% przeciw dlatego sa i nowe i stare kto chce niech uzywa tych kto nie chce uzywa starych. Jak skonczy sie juz sprawa z wypuszczeniem juz oficjalnejw ersji strony . Napisze Emoticon Wars :] moj nowy pomysl na pogodzenie wasni emotkowej. 

Kazdy z was bedzie mogl zaglosowac na 1 ikonke 1 raz na + lub - . I jesli ikonka spadnie ponizej - 50 czy cos kolo tego zobaczymy jakie bedzie zainteresowanie . Wtedy zostaje usunieta z polchata :] w ten sposob to wy bedziecie decydować jakie ikonki tam benda jakie nie :] wystawie do wgladu mysle kolo 500 emotek .Z czego do puli polchata wejdzie tylko 300 

 i raz wtygodniu powiedzmy w poniedzialek bendzie aktualizacja. czy to dobry pomysl macie tutaj okazje sie wypowiedziec w blogu. 

 

Poproawiłem dzisiaj sporo błędów w skryptach ktore były na polchacie miedzy innymi w zakladaniu pokoii dzieki kilku osoba zorientowalem sie ze bylo kilka bledow ale juz sa poprawione i dzialaja.

 

Teraz weekend chwile odpoczunku mam nadzieje ze do poniedzialku uda mi sie uporac ze wszytskim i bedziemy mogli juz ruszyc ze strona polchata oficjalni. Oczywiscie po odpaleniu polchata oficjalnie zakonczy sie dopiero pierwszy krok rozwoju polchata . bedzie tego duuuzo duuzo wiecej . az boje sie myslec kiedy to skoncze :] 

 

 

 

TagsTags: polchat 
March 28, 2008March 28, 2008 Add comment4 comments Uncategorized Uncategorized

 

Świat jest piękny... pachnie kwiatami i pomarańczą. A na drzewach rosną serdelki z czekolady. W rzeczkach płyną strumienie kawki razem z mleczkiem. Jedzonko zjawia się jak dobry duch w takiej postaci w jakiej zamarzę... Na talerzykach ze srebra i złotej pajęczynki. Nimfy bose przynoszą do mnie ciekawostki wiosennego świata. Małe żuczki o stalowych pancerzykach błyszczących jak granatowa noc, wiewiórki mówiące ludzkim szeptem, śmiejące się krasnale z rozczochranym włosami.  Ludzie cały czas się uśmiechają i kłaniają mi nisko szepcząc: kochamy Cię ... kochamy... Góry są z przepysznych piernikowych ciasteczek z marcepanem w miejscu gdzie normalnie powinien być śnieg. Zwierzęta chodzą na paluszkach kiedy śpię i bawią się wesoło ze mną kiedy mam ochotę się bawić. Kołderka spada z nieba codziennie nowiutka i pachnąca świeżym praniem prosto na mnie i od razu mnie przykrywa. Za chwilę zjawia się Dobra Wróżka i całuje w czółko na dobranoc... W nocy śnią mi się same bezpieczne i piękne rzeczy. Po obudzeniu stoi już przed łóżeczkiem pachnące śniadanko z dymiącym kubeczkiem kakao ze świeżutkimi bułeczkami. Święty Mikołaj od razu  pyta się mnie - czy nie chciałbym przypadkiem dostać wcześniej prezentów. Nie ma sensu czekać do Bożego Narodzenia. Oczywiście ja chcę - więc grzebię w wielkim worku z najróżniejszymi prezentami i wybieram... wybieram... wybieram...

Kiedy już wybiorę wiatr unosi mnie na poduszkach obłoków ponad zieloną trawą na kołyszący spacer. Widzę z góry malutki świat - rozsłoneczniony światłem ciepłym i nadającym życiu sens. Zapewne usypiam od kołyszących ruchów wiatru. Jak milutko jest spać w bezpiecznych objęciach obłoków na cieplutkim słonku...Ach... leżeć na słonku i wygrzewać ciałko ... albo w kwiatach które odurzająco pachną ... albo w cieniu wielkich drzew pod którymi sennie brzęczą owady... Na pewno gdzieś jest taki świat - tylko trzeba poszukać.

TagsTags: proza poezja 
January 13, 2008January 13, 2008 Add comment4 comments moje alter ego moje alter ego
"Kochanka trzeba mi takiego jak imperium, co by mnie brał, tak jak ja daję, całą pełnią... Co by i władcy i poddańca była wcieleniem i mi zastapił zające i jelenie... Co by rozumiał tak jak ja, ten głupi dwór rozdanych ról, i pośród pochylonych głów, dawał mi rozkosz albo ból..."
TagsTags:  
January 13, 2008January 13, 2008 Add comment3 comments moje alter ego moje alter ego
Nie bedę przepraszała za to kim jestem... Nie będę przepraszała za to czego potrzebuję... Nie bedę przepraszała za to, czego pragnę...
TagsTags:  
October 18, 2009October 18, 2009 Add comment2 comments _Uncategorized _Uncategorized
Temat miłości często poruszany przez twórców różnych epok. Prawdziwa miłość może nadać sens życiu ludzkiemu i pozwala człowiekowi rozwinąć skrzydła. Ten, któremu brakuje miłości, jest samotny i cierpiący. Właściwie trudno znaleźć utwór literacki, w którym nie byłoby wątku traktującego o miłości. Jednak nie tylko w literaturze możemy odnaleźć temat miłości. Widoczny jest on w filmie, malarstwie czy w muzyce. Piosenka Bon Jovi pt „Thank You For Loving me „ wspaniale prezentuje uczucie jakim jest MIŁOŚĆ Zachęcam do wysłuchania piosenki którą umieściam w galerii muzycznej pt „Thank You For Loving me „ … oto jej tekst : ……………. ............................................Trudno jest mi mówić, chciałbym powiedzieć czasami nie ma nikogo oprócz mnie i ciebie, i tego starego światła ulicznego. Zamknij drzwi na klucz opuścimy zewnętrzny swiat. Wszystko co mam żeby ci dać to te pięć słów gdy ja dziękuję Ci za to że mnie kochasz, za bycie moimi oczami kiedy nie mogłem widzieć, za rozdzielanie moich warg, kiedy nie mogłem oddychać. Dziękuję za to że mnie kochasz, dziękuję za to że mnie kochasz. Nigdy nie zastanawiałem się, miałem sen aż snem stałaś się TY. . Nieba są niebieskie inaczej, przekreślone moje serce, nie kamufluję się. Dziękuję za to że mnie kochasz, za bycie moimi oczami, kiedy nie mogłem widzieć, za rozdzielanie moich warg kiedy nie mogłem oddychać. Dziękuję za to że mnie kochasz, podniosłaś mnie kiedy upadłem, jeśli bym tonął ty rozdzieliłabyś morze i ryzykowała własnym życiem aby ratować mnie. Zamknij drzwi na klucz, opuścimy świat zewnetrzny, wszystko co mam żeby ci dać to te pięć słów kiedy ja …. dziękuję za to że mnie kochasz, za bycie moimi oczami kiedy nie mogłem widzieć, za rozdzielanie moich warg kiedy nie mogłem oddychać, dziękuję za to że mnie kochasz, kiedy nie mogłem latać dałaś mi skrzydła, rozdzieliłaś moje wargi kiedy nie mogłem oddychać dziękuję za to że mnie kochasz.
TagsTags:  
May 24, 2009May 24, 2009 Add comment2 comments _Uncategorized _Uncategorized

  

Umieściłam w moim profilu piosenkę Lennona pt  „ Imagine - Wyobraź sobie". Mam wiele estymy dla tej piosenki. Myślę, że nie jest rzeczą trudna przekroczyć granicę wyobraźni i ujrzeć oczyma duszy doskonały świat. Lenon  idealnie  wyraził w tekście piosenki doskonały  świat, a zatem nic już nie można dodać .....

 

". Imagine "    - Wyobraź Sobie"

Wyobraź sobie że nie ma nieba
To nie jest trudne jeśli spróbujesz
Żadnego piekła pod nami
Nad Nami tylko Niebo
Wyobraź sobie wszystkich ludzi
Żyjących dla dzisiaj

Wyobraź sobie że nie ma krajów
To nie jest trudne do zrobienia
Nic dla czego można byłoby zabić albo umrzeć
Żadnych religii
Wyobraź sobie wszystkich ludzi
Żyjących w pokoju

Mówisz że jestem marzycielem
Ale nie jestem jedyny
Mam nadzieje że któregoś dnia przyłączysz sie do nas
I świat będzie żył jako jeden

Wyobraź sobie żadnych własności
Zastanawiam się czy potrafisz
Żadnej chciwości i głodu
Braterstwo ludzi
Dzielące się światem

Mówisz że jestem marzycielem
Ale nie jestem jedyny
Mam nadzieje że któregoś dnia przyłączysz sie do nas
I świat będzie żył jako jeden.

TagsTags:  
***
February 1, 2009February 1, 2009 Add comment2 comments Bez kategorii Bez kategorii

20.07.2000

 

Prawie zapomniałam jak smakuje Twój dotyk. Tak bardzo staram się go zachować w pamięci...Bez niego nie umiem pływać, tonę w szarej codzienności.

Ten głos w słuchawce, który budził i mówił dobranoc, który koił...

Chcę Ci tyle mówić i tyle milczeć.

Tak tęsknię za zapachem...karmelu, przecież wiesz.

Gdzieś.......jesteś ze mną w tej okrutnej rzeczywistości.......Dlatego codziennie piszę list do Twojego serca, do Twoich oczu, dłoni, włosów...do Ciebie.

 

 

 

 

 

Powstało to w chwilach bardzo dla mnie trudnych...Ciężar noszę do dzisiaj i nosić już będę zawsze.

 

 

Od tamtej też pory zaczęła się moja przygoda z.... no właśnie z czym tak naprawdę? To, co tu czytacie, to ja....

 

 

Są chwile, kiedy tak trudno wyrazić nam to, co czujemy. Bojąc się odrzucenia, milczymy i....i cierpimy. Pamiętaj(cie), w życiu piękne są TYLKO chwile (jak to śpiewał Rysiek :) ), dlatego nie bój(cie) się i czerp(cie) z życia wszystko co najlepsze. Ono jest dla Ciebie(Was).

 

 

Ja uczę się życia na nowo. Nie jest łatwo, ale dziękuje Temu Najwspanialszemu, za każdą kolejną minutę.

 

 

Mam nadzieję, że już niedługo będziecie mogli przeczytać tu coś bardziej optymistycznego. Trzymajcie kciuki, chociaż mówią, że są zdradliwe, to i tak je trzymajcie. Pozdrawiam goraco.

 

 

 

 

TagsTags:  
December 13, 2008December 13, 2008 Add comment2 comments _Uncategorized _Uncategorized

" Jeśli kochasz.. Twój świat ma odpływy i przypływy, jak statek na morzu.. lecz zawsze wita Cię ten sam port.... Jeśli kochasz.. czasem jesteś zmuszona (y)  chodzic po kamieniach, które ranią Ci stopy.. jednak ciepły piasek pozwala im odpocząć i dalej iść.. Czasem Twój świat pokrywa gęsta mgła.. jednak gdzieś dalej jest promyk, którego szukasz.. Dojrzyj go.. jest tak niedaleko.. Są  momenty, gdy słońce chowa się za horyzont.. aby rano znów świecić..ponad czasem.. Niekiedy żar słońca staje się nieznośny.. Jednak zawsze możesz skryć się pod drzewem wspomnień i myśli..
Czasem jest stromo..boisz się lawiny.. ale przyjrzyj się, jak wiele możesz zyskać..- nie bój się swoich uczuć.. Choć droga Miłości jest kręta.. i choć czasem most się kończy.. Miłość odnajdzie inną drogę..
Nie ważne gdzie jesteś, co robisz, jak żyjesz.. bo kiedy kochasz.. jesteś Kimś - Jesteś Człowiekiem.. "

TagsTags:  
September 12, 2008September 12, 2008 Add comment2 comments Miłość nie  zna granic !! Miłość nie zna granic !!

Wnuczek się  już usamodzielnia , wczoraj nam wszystkim w  domu oświadczył ..,że już sam będzie chodził do szkoły,  zna już cała drogę łącznie z jednym przejściem  przez ulicę..wiem  rozglądam się ..czy mogę wejść  na ulicę.  Z  :duszą na ramieniu, pozwoliłam mu samemu iść do szkoły, nic mi innego nie pozostało , jak mu pozwolić  na pójście samemu do szkoły, no i  poszedł, z okna zerkałam  jakim tempem  pójdzie ..bo na 8.oo  musiał  zdąrzyć, a ja nasłuchiwałam czy  mogłoby się  cos nieprzewidzianego wydarzyć , (  bo  jakieś nieszczęście nie jest trudno ::) no i   wszystko  było dobrze, wrócił  do domu ,a mnie  kamień z serca spadł, jak tu się nie martwić ???to ,że jest   wysokim chłopcem, ale  myśli jeszcze mogą być u niego  różne, jakiegoś psikusa  wywinąć..a ja będę  drżała i serce mi  do  gardła  skakało i dostawało..,stwierdziłam,że już od  spódniczki mamusi się  odkleił,  ja spokojna   jakby..., co już jestem.Czas mie naglił, bo miałam umówioną wizytę  lekarską...i wszystko  się  udało mi  załawić po mojej myśli.Więc nie taki diabeł straszny  jak  go malują.. Teraz  spokojnie sobie  notatki piszę,  obiad gotuję ,a po obiedzie  dziarsko  maszerujac 300 m (ode mnie , do  Domu Kultury  ..na koncert   zespołu .,KANTYLENA , 


Zespół wokalny z Człuchowa w woj. pomorskim. Zespół liczy 17 osób. W repertuarze są  pieśni: poważne, patriotyczne, ludowe, biesiadne oraz kolędy w opracowaniu na 2, 3 i 4 głosy.( jest narazie strona zespołu w rozbudowie, ale w najbliższym czasie zostanie uaktualniony o:dyplomy,podziękowania , zdjęcia z naszych występów...)

TagsTags:  
September 6, 2008September 6, 2008 Add comment2 comments Miłość nie  zna granic !! Miłość nie zna granic !!

Sama, sama, zupełnie sama.
W tym samym miejscu ale w innym czasie
Sama, sama, jak drzewo na pustyni
Tak wiele się zmieniło od tamtej jesieni

 

Kto odprowadzi mie do domu dzisiejszej nocy?
Kto ukołysze mnie do snu dzisiejszej nocy?
Kto wyzna mi miłość dzisiejszej nocy?
Kto obudzi się obok mnie jutrzejszego poranka
Kto ...Kto ..zadaję sobie wciąż to pytanie !!!

 

A odpowiedzi wciąż  mi brakuje....nie jestem w stanie,

Jej odnaleźć  w wieku jesieni..a samej  zupełnie jest źle ...!!

Czekam na jakiś znak ???

 

 

TagsTags:  
August 24, 2008August 24, 2008 Add comment2 comments _Uncategorized _Uncategorized
Jest późny ranek. Siedzę samotnie przed komputerem. W łóżku w pokoju obok leży moja żona. Mogła by być rozpalona żarem namiętności , ogniem pożądania, ale jest tak tylko w moich myślach , w fantazjach , żona ... śpi. A ja siedzę pochłonięty komputerem . Pracuję w niedzielę, i choć wiem że nie muszę to robię to żeby dostać podwyżkę pod koniec roku. Ostatnio mówiłem znajomym mądre słowa jak to człowiek w pracy powinien się zachować. A co ja robię , robię wszystko to czego robić nie pownienem. I po co . Tego nie wiem , boję się tego nie robić , bo nie znam innej drogi. Boję się o pracę bo mam tylko tę jedną i bez niej życie było by trudniejsze. Z drugiej strony chciałbym mieć więcej czasu dla żony ... Czuję się taki zagubiony. I zarazem znaleziony. Narazie kończę te moje żale , bo piszę dziś dla firmy manuale. Pozdrawiam jeżeli ktoś to czyta.
TagsTags: cisza sam erotyka 
August 23, 2008August 23, 2008 Add comment2 comments Miłość nie  zna granic !! Miłość nie zna granic !!

Cool Wszystko co piękne  to się już skończyło. Było to dla mnie miłe zaskoczenie ze strony córki... nawet mi przez myśl nie przeszlo,że ja  będe jeszcze zwiedzała Pragę..Piękne miasto, architektura, zabytki, zamki,kościoły ,galerie, muzea...no i nocą  grające fontanny..muzyka klasyczna ( mam  wideo   ale  chyba trochę za duży rozmiar, bo  wstawiając  je nie chciał mi komp przyjąć (a jak  wiecie  nie znam się  ..jak   to wstaiwć mam )ale trochę zdjęć z jaskiń, z kolejki linowej, ogrodów   mam  zapisane. Nie żałuję wcale  wydanych koron..warto było zobaczyć ..zachwycić się też innym krajem..Laughing

TagsTags:  
August 18, 2008August 18, 2008 Add comment2 comments Swiat moich mysli Swiat moich mysli

Pamietaj ze....
Nie ma  rzeczy niemozliwych,
gdy jestes dla innych  zyczliwy.
Gdy smiejesz sie od  ucha do ucha.
Bowiem smiech jest tlenem dla duszy,
kazdego taki szczery smiech wzruszy.
Smiej sie szczerze do ludzi
a smiechTwoj zaufanie w nich wzbudzi.
Smiech  jest zrodlem energi i urody
i kazdy musi miec do smiechu powody.
Niech sie smieja Twoje usta, oczy, cialo,
 tak jak by Ci   usmiechu bylo ciagle malo.
Kazdy z Nas ma w zyciu upadki i wzloty
a smiech jest lekarstwem na  ludzkie klopoty.
Wiec nie zapominaj, gdy na ulicy mijasz
drugiego czlowieka, niech buzia Twa
 do niego sie usmiecha.
Najmiejsza radosc to dla cierpiacego szczescie.
Dzialania usmiechnietych sa efektywniejsze.
Z usmiechem na twarzy jestesmy doskonalsi.
Kazda drobna radoscia zycia sie radujmy
i innym nasz cenny usmiech podarujmy,
by mogli cieszyc sie z nami,
zycia cudownymi godzinami.

 

****20. 06. 2008****

         Anetchen

March 29, 2008March 29, 2008 Add comment2 comments Uncategorized Uncategorized
Opowieść o ogniu. Działo się to w czasach ponurych, kiedy światem zaczął rządzić strach. Strach materialny, zimny i twardy jak skała, który pochłonął całą wrażliwość świata. …ale muszę zacząć od początku. Cała opowieść zaczyna się wieki temu, kiedy na ziemi zjawił się Głód. Głód przyszedł jak zmęczony wędrowiec - bez specjalnego powodu. Nie było wokół odważnego, który by zadarł z Głodem. Nie znalazł się nikt gotów umierać w imię odwagi nakarmienia swoich bliskich… Nikt nie umiał odrzucić pokusy jedzenia, jakiegokolwiek jedzenia. Strach przed głodem był tak silny, że na skraju bukowego lasu przy obłupanej i starej studni pojawił się pierwszy zmaterializowany strach. Wyglądał jak kawał cementu lub porowatego kamienia. Jednak szybko zaczął rosnąć. Spragnieni wody, którzy przychodzili do studni padali ofiarą pazernego Strachu. Strach jadł łapczywie ludzkie dusze, nie wybierając. Jadł głośno, jadł straszliwie. Gdy zakrył niebo błękitne i słońce promienne- zrobiło się ciemno. Widać było tylko to, co przed nosem i trochę pod nogami. Nikt nie patrzył w górę ani w bok. Strach jednak nie miał umiaru. Nasycał swoją kamienną naturę zwiewną i uczuciową mgiełką dusz. Gdy przejedzony pękł - rozsypał się na miliardy zakurzonych, przygarbionych ludzików. Każdy z nich był szary i twardy jak kamień i takie też miał serce. Ludzie kochający radość nazwali ich ONI. Była to nazwa jedyna, którą akceptowali Ci zimni mordercy wszystkiego co ciepłe i rozświetlone… Na pewno w ciszy własnych serc nazywaliśmy ich inaczej - okrutni i bezwzględni wyznawcy szarego i zimnego dna – kamienne karły. Ziemia pokryła się lodem. Słońce zza grubej warstwy kurzu i ociekających brudem chmur nie miało siły przebić się do stęsknionej ziemi. Nikt dawno nie ogrzał się przy wesołym i trzeszczącym iskrami ogniu. Pochowani po norach i zakamarkach staraliśmy się przeżyć zimno i nieczułość. Skąd wziąć ogień ? Skąd wziąć kiedy nie zostało go ani trochę ? Przytknąć suchą gałąź do buzującego płomienia… nie było płomieni, nie było piorunów w gęstej mazi cementowych chmur. Krzemienie nie dawały iskier w gęstym od wilgoci i błotnej mgły powietrzu. Wstałem kolejnego bezbarwnego dnia i poczułem że w mojej duszy wypaliło się już wszystko. Sen i marzenie o miłości, nadzieja i wiara w jutro. Poczułem, że jutro nie nadejdzie. To była moja granica przerażenia i jej koniec. Zniknęło wszystko razem z lękiem. Wyszedłem z lepianki na przeszywające zimnem powietrze. Spojrzałem na pierwszą z brzegu istotę i zapytałem: „- Czy nie wiesz skąd mogę wziąć ogień ?” Przez ułamek chwili widziałem tylko przerażone i panicznie rozbiegane oczy. Nie przestawałem iść przed siebie i pytać każdą napotkaną istotę: „-Czy wiesz skąd wziąć ogień??” Ludzie uciekali w przerażeniu. Gdy zapytałem, któryś, kolejny raz i spojrzałem w oczy pytanego- zobaczyłem dwa obłe kamyki. Stałem przed pochmurnym, niskim, kamiennym karłem. Nabrałem powietrza w płuca i z lekkim drżeniem ponownie powiedziałem cedząc każde słowo bardzo wyraźnie: „-Skąd wziąć ogień ??” Na chwilę zastygliśmy w bezruchu. Zdezorientowany Karzeł pokiwał głową na boki jakby odganiał natrętne osy i cofając się do tyłu zniknął we mgle. Jego kamienne oczy przez moment rozbłysły. Był to dziwny błysk… raczej odbicie światła w nierozpoznanym lęku. On bał się mnie i mojego pytania ! Nie wiem jak długo wędrowałem pytając natrętnie o ogień, ale widziałem w oczach mijanych ludzi, coraz częściej oprócz bezrozumnego lęku również zamyślenie i zaciekawienie. Coraz częściej ludzie odchodzili zaintrygowani powtarzając pod nosem : „- tak… skąd wziąć ogień ?” Po kilku tygodniach wędrowałem już z grupą podobnych do mnie. Było nas więcej i więcej. Od naszych oddechów ogrzewało się powietrze, wilgoć przyklejała się do zimnych kamieni. Tworząc mokrą skorupę unieruchamiała i tak już powolnych chmurzastych karłów. Oddzielało się powietrze czyste od kurzu i błota. Kiedy pierwszy raz słońce wyszło zza chmur i zaświeciło poczuliśmy na naszych karkach jego cudowne ciepło. W nocy spaliśmy pod drzewami, w dzień szliśmy. W nocy… właśnie !!! w tej nocy usłyszeliśmy pierwszy raz odgłos burzy. Prawdziwej wiosennej burzy i błysk pioruna rozświetlił niebo. W jednej chwili poczuliśmy zapach dymu. Poderwaliśmy się na nogi i … Tak to koniec legendy , a właściwie – prawdziwej opowieści sprzed lat o poszukiwaniu ognia. Nic się wielkiego nie stało. Głód przyszedł bez powodu by zabrać z ziemi światło, ciepło i odwagę, a ogień spadł z nieba na powrót - też bez powodu. Nikt nic specjalnego nie zrobił, żeby pokonać moce zimna i szarości. Nikt nie walczył i nie używał miecza. Ogień spadł sam z nieba i dał na powrót ciepło i światło…i odwagę ! Starzy ludzie opowiadają tę moją historię nie do końca. Nie mówią o tym, że umarłem ze zmęczenia pod ogromnym dębem na samym skraju lasu. Bukowego lasu – jak na ironię. Pod jedynym dębem w okolicy, przy obłupanej i starej studni. Tam gdzie się wszystko zaczęło. Tam mnie też pochowali i zapomnieli. Leżę tutaj od lat i Ty jesteś pierwszą istotą, której na tym świecie opowiadam tę historię. Szkoda, że czasami wszystko dzieje się samo i bez powodu. Ale ja mam do Ciebie prośbę. Wystrugaj mi z drewna tabliczkę i napisz moje imię. Umieść pod dębem… może przybij do niego…? Cholernie ciężko jest być anonimowych i zapomnianym…                                                                                                              
TagsTags: proza poezja życie śmierć 
March 28, 2008March 28, 2008 Add comment2 comments wiersze wiersze

Przytul mnie...
Jak zagubione dziecko
szukające schronienia
Przytul mnie...
Otul ciepłem oddechu
Pieszczotą czułego słowa
Przytul mnie...
Poczuciem bezpieczeństwa
Troskliwym pocałunkiem w czoło
Przytul mnie..
Delikatnie z czułością
Tak jak tylko Ty potrafisz
Ukochaj mnie...
A będzie nam razem dobrze
Zobaczysz...

TagsTags:  
March 22, 2008March 22, 2008 Add comment2 comments Uncategorized Uncategorized
 

Spotkałem Wolność. Miała postać starca. Stała zgarbiona i zamyślona nad krawędzią ogromnego wąwozu. W dole pobłyskiwała wstążka wody. Po drugiej stronie wspinała się stroma i kamienista ściana. Wiatr szarpał jej ubraniami. Sprawiała wrażenie zaniedbanej... Powiedziałem do niej o swojej tęsknocie... o tym jak pragnę być ciągle z nią - Wolnością...Jak pragnę z całych sił... całym swoim sercem....

Spojrzała dziwnie i wzruszyła ramionami. Przeczesała włosy zakrzywionymi palcami jak wielkim grzebieniem...

Uśmiechałem się zbity z tropu i patrzyłem z oddaniem i wiernością w jej oczy...

„Pozwól zostać ze sobą do krańca mych dni" - szepnąłem - „-tak długo Cię szukałem, tak długo wędrowałem przez labirynty życia, żeby wreszcie znaleźć Ciebie tutaj..."

Wolność popatrzyła na mnie ze wzrokiem smutnym i nieobecnym... Milczała.

„O Wolności! Moja najpiękniejsza i wytęskniona, pozwól mi być Twoi oddanym sługą, teraz chyba nie potrafiłbym żyć bez Ciebie... Dość mam zniewolenia i kłamstw, które idą wraz z nim w parze, chcę Ciebie Wolności i Twojej Prawdy..."

Szeptałem tak coraz goręcej i coraz głośniej...

Wolność nabrała głęboko powietrza. Westchnęła. Rozpostarła szeroko na boki swoje ramiona.

Wyglądała przez chwilę jakby chciała odlecieć. Mimo jej niedbałych szat i starczego wyglądu miała w sobie nieznaną potęgę.

Stałą wystawiając twarz na podmuchy wiatru który wił się szarpiąc kępki traw wystające z krawędzi urwiska.

„No to chodź ze mną, mój sługo!" - to były jedyne słowa jakie wypowiedziała i pochyliła się nad przepaścią ... jak ptak z rozłożystymi skrzydłami, wyprostowana jak struna położyła się na wiatr i skoczyła w otchłań przepaści.

Przez chwilę stałem zdumiony jej odejściem i oniemiały. Sparaliżował mnie strach. Cisza dźwięczała teraz mi w uszach i zniknął szelest jej szat i łopot rękawów...

Było całkowicie cicho i z przerażeniem czekałem na odgłos uderzenia. Uderzenia jej ciała o dno wąwozu...

Bałem się podejść do krawędzi i spojrzeć w dół...

Bałem się odejść w drugą stronę... bez Niej, bez Wolności, której tak długo szukałem...

Nawet już nie liczyłem lat, nawet nie wiedziałem jak wiele czasu poświęciłem dla niej... i teraz  w jednej chwili ją tracę ?

Padłem na ziemię i podczołgałem się nad urwisko. Spojrzałem. W dole słońce lśniło klejnocikami na strużce płynącej po dnie. Nie było śladu po Niej ...

Leżałem tak do wieczora... Potem nie pamiętam czy minął jeden dzień, czy dwa...

Gdy wstałem było pusto... i ciemno...

Wróciłem do domu... Przygnębiony i  bez sił... Zakończyłem swą podróż. Nie stać mnie na kolejną...

Nie chcę już Jej szukać, skoro i Ona mnie nie chce... Wolność ... tak bliska i tak daleka...

Teraz zauważyłem jak bardzo zapomniałem o sobie... Szukałem nie zważając na upływ czasu. Szukałem Jej nie troszcząc się o zdrowie i siły, nie zważałem na swój wygląd i ubranie. Teraz siadłem przed lustrem. Postanowiłem umrzeć. Lecz nie chciałem umierać brudny i zaniedbany.... Przyniosłem brzytwę, mydło, ręcznik i czystą koszulę. Spojrzałem w odbicie... zdrętwiałem a ciarki jak kolce przeszły po mojej skórze. Patrzyłem w twarz, którą znałem. Znałem z nad przepaści. To byłą twarz Wolności.... I takie same ubranie i taka sam starcza ręka ... przeczesałem włosy.... Boże ... ten sam gest , ten sam smutek i zamyślenie. Siedziałem a ogień palił się w moich włosach. Siedziałem bez ruchu ... dreszcze szarpały moją piersią ... głową... plecami... płomienie pochłonęły mnie całego...

Wolność - ta w lustrze - uśmiechnęła się łagodnie i pocałowała mnie w czoło ... bez słów...

D.H. 22marca2008

TagsTags: proza poezja 
March 13, 2008March 13, 2008 Add comment2 comments Uncategorized Uncategorized

Miłość, kochanie... jest czasami malutka...

Czasami tylko potrafi całować...

Niczym stokrotka... albo niezabudka

A czasem potrafi zupełnie zwariować

I wtedy ognista bez opamiętania

rozszarpuje więzy i gwiazdami rzuca

I boleśnie jęczy i zrywa ubrania

Naga i ...wielka ...i prawie bez czucia...

TagsTags: poezja wiersz 
March 12, 2008March 12, 2008 Add comment2 comments Uncategorized Uncategorized

Siedziałem pod drewnianym dachem. Krople bębniły, bębniły... jakby Stary Człowiek stukał palcem w puszkę...

Pustą...

pachniało tlenem mocno ... trawa słodka i ziemia czarna, cierpka... ulatywały ponad liście dębu...

Sosny rozdarły powietrze i natychmiast prawie świat zniknął na ułamek sekundy. Huk obezwładnił mój oddech i za chwilę serce wyskoczyło z ciała... Błyskawica wdarła się głęboko pod ziemię odzierając drzewo z ubrania...

Nagie i dymiące stało przede mną...

Zapragnąłem abyś Ty stała przede mną parująca pożądaniem , spalona ogniem... odarta z resztki śliskiej nylonowej...koszuli... W rozsypanych wokół pończochach, czerniach i czerwieniach nieznanej formy ...

bosa..

unieruchomiona ognistym płomieniem i pragnąca spalenia...

pragnąca całkowitego oddania siebie i swojej najciemniejszej kropli...

do końca i bez litości... do samego rana i uległości powietrza...

Ono układa się pod stopami... ono jest w moim wnętrzu i opływa mnie zewnątrz... stań się moim powietrzem... po którym ja będę chodził...deptał... miękko nagą stopą...będę Cię wdychał... będę Cię przecinał nożem jak piorun - drzewo... a Ty Staniesz się co raz piękniejsza... coraz boleśniej karminowa... i oddana po granice życia...

Aż ogień sięgnie nieba... i spali słońce... i zwęgli księżyce... popali gwiazdy... i wybuchną gejzery krzyku...jak ptaki spadną w głąb studni i zawirują pod wodą ...

I pożar zasyczy bielą ...mgłą... zasnute oczy Twoje ...

I usta rozchylone... zapomną co chciały powiedzieć i będą łapczywie spijać ciszę...

Twoja skóra pomiesza się z moją... nie będzie gdzie uciekać...łezka spłynie na Twoje udo... i podąży do warg odchylonych...

TagsTags: poezja seks 
December 5, 2007December 5, 2007 Add comment2 comments Uncategorized Uncategorized
Zastanawiam się co mnie ominęło w 2007 roku , czego nie doświadczyłem, co zmieniłem w swoim życiu, czego nie zmieniłem, komu pomogłem i kto pomógł mnie? Koniec roku zachęca do refleksji, lecz bardziej kusi mnie nowy rok 2008 , co mnie czeka, co zrobię, z czym sobię poradzę a z czym nie?
TagsTags:  
October 31, 2007October 31, 2007 Add comment2 comments moje prace fotomontaz moje prace fotomontaz

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życze w tym Nowym Roku wiele sukcesów w życiu i Pracy zawodowej oraz spełnienia marzeń .Laughing

 

wtorek, 11 listopada 2008

 

I pomyslec ze tak dawno mnie tu nie bylo az wierzyc sie nie chce Prawda ?

Pozdrowionka dla Wszystkich Polchatowiczów.

TagsTags: pozdrowienia 
November 15, 2009November 15, 2009 Add comment1 comments Bez kategorii Bez kategorii

14.11.2009



Za każdym razem, gdy idę ulicami, na których wieczór położył palec, by przywołać je do ciszy, udaje mi się usłyszeć ten dźwiek...mój rytm wpisany w wilgotne chodniki, syk autobusów i pikanie świateł dla pieszych./EDI

TagsTags:  
October 25, 2009October 25, 2009 Add comment1 comments _Uncategorized _Uncategorized
Jon Bon Jovi wraz z gitarzystą Richie Sambora ( Dziadkowie Sambory byli Polakami ) są autorami większej częsci piosenek zespołu Bon Jovi. Tekst piosenki pt "In These Arms", którą prezentuję w galerii muzycznej jest znakomity, piosenka zaśpiewana z głębokim uczuciem i ekspresją. Oto jej tekst ............................ ...........................................................................W Tych Ramionach pragniesz oddania, spójrz w me oczy one parzą ogniem. ... póki czas się nie skończy.. zrobiłem wszystko : błagałem, kradłem, umierałem, by być w tych ramionach tej nocy. Skarbie, pragnę Cię, lubisz róże, lubisz, gdy pada ? Ty wiesz, że potrzebuję Ciebie. Lubisz poetów ? Dam Ci wszystko.. mą krew, mą miłość, moje życie .... jeśli będziesz w tych ramionach tej nocy. Trzymam Cię, potrzebuję Cię. Dla Ciebie padnę na kolana i zrobię tak, by wszystko było w porządku.. jeśli będziesz w tych ramionach. Będziemy gwiazdami na słońcu i stworzymy obietnicę. Obietnica tego świata nigdy nie zasłoni nas. Daję Ci słowo.. nasz świat będzie naszą piosenką. Nasza piosenka będzie naszą modlitwą ta modlitwa da mi siłę. Uwierzę w to... jeśli będziesz w tych ramionach tej nocy. Trzymam Cię, Potrzebuję Ciebie, dla Ciebie padnę na kolana i zrobię tak, by wszystko było tak jak chcesz ...jeśli będziesz w tych ramionach. Kocham Cię, proszę Cię.. Nigdy Cię nie opuszczę i będę Cię kochał póki czas się nie skończy.. jeśli będziesz w tych ramionach tej nocy. Twoje ubrania wciąż rozrzucone po całym pokoju.. To stare miejsce wciąż miło pachnie, Twoje tanie perfumy przypominają mi wszystko o Tobie...... Te wspomnienia nie zrobią nic. Co zrobię będąc w Twych ramionach i ten cały świat uczyni mnie silnym. Trzymam Cię, potrzebuję Cię. Dla Ciebie padnę na kolana i zrobię tak, by wszystko było w porządku .. jeśli będziesz w tych ramionach.... Kocham Cię, nigdy Cię nie opuszczę i I będę Cię kochał póki czas się nie skończy... jeśli będziesz w tych ramionach tej nocy....
TagsTags:  
***
July 22, 2009July 22, 2009 Add comment1 comments Bez kategorii Bez kategorii

Cząstka mnie nie chce odejść

Każdego dnia przypominam sobie, jak bardzo jej nienawidzę

Obciążona konsekwencjami

Nie mogę żyć bez tego, wiec to jest bez sensu

Chcę to wyciąćz mojej duszy

I żyć z otwartą "dziurą"

Przejąć kontrolę nad własnym życiem.... /L.P.

TagsTags:  
***
March 17, 2009March 17, 2009 Add comment1 comments Bez kategorii Bez kategorii
Moim domem nie są miejsca, ale sytuacje. Ta, w której znajduję sie obecnie, wprowadza mnie w niepokój, bo ma w sobie elementy stagnacji i wyciszenia, a ja tego nie chcę. Wybrałam życie niecierpliwe, wśród wszystkich zdobyczy techniki. Próbowałam kiedyś walczyć, próbowałam być dobra, ale tak jak wierzy się w przeznaczenie lub Boga, ja wierzę w to, że zło jest subiektywne. Straciłam zbyt wiele lat na oszukiwaniu się, że potrafię być idealna, na wzór stworzony w mojej wyobraźni, ale cóż, kiedy okazało się, że dobro też jest subiektywne. Postanowiłam wykreować swój własny świat i żyć według własnego kodeksu. Najdziwniejsze jest to, że nie jest to trudne. Odkąd się zdecydowałam, czasami nie muszę nawet nic mówić, wystarczy, że popatrzę, a rzeczy dzieją się same.../EDI/
TagsTags:  
February 16, 2009February 16, 2009 Add comment1 comments Bez kategorii Bez kategorii
14 lutego byliśmy na wyjątkowym koncercie. Był naprawdę wyjątkowy. Wzruszeniom wprost nie było końca. Koncert był harytatywny. Zgromadził ludzi w różnym przedziale wiekowym. Głowny, że tak sie wyrażę "bohater" także się pojawił, razem z bratem i rodzicami. Pomimo, że Kajtuś jest w śpiączce, reagował na muzykę i zmieniające sie światła. Siedzieliśmy tuż za nimi, w drugim rzędzie, więc mogliśmy zauwarzyć reakcje chłopca, na to wszystko co się działo. I uwierzcie mi, naprawdę było to zdumiewające. Koncert trwał dwie godziny. Występował zespół Ludowy i nasze kochane Tarantule. Ja miałam potrójną przyjemność, gdyż i w jednym i w drugim zespole tańczy mój brat, więc...Wszystko zostało przeze mnie uwiecznione, znaczy się nagrane :)) Możecie sobie wyobrazić jak rodzina była wzruszona i wdzięczna ludziom za chojność. I jestem pewna, że to nie koniec, to dopiero początek. Trzymam mocno kciuki, za to, aby operacja, na którą zbierane są pieniądze odbyła się jak najszybciej, i żeby po powrocie z Moskwy Kajtuś mógł w pełni cieszyć się życiem. I na koniec hasło przewodnie tegoż koncertu " Spieszmy sie kochać..."
TagsTags:  
***
February 10, 2009February 10, 2009 Add comment1 comments Bez kategorii Bez kategorii
(...) Moja dusza będzie miała zamknięte powieki i żyły nienaturalnie wydłużone przez kroplówkę. Czasami nie do końca wiem, z jakiego powodu tu jestem. Jest we mnie smutek rozrywający serce, ale nie wiem, co się stało. Czuję stratę, czegoś mi brakuje, ale nic nie pamiętam. Jedyne, co mam przed oczami to popołudnie z dzieciństwa, kiedy (...) Pamiętam to tak dokładnie. Dlaczego pamiętam o tym teraz? Czuję gorące łzy spływające po mojej twarzy i wysychające raptownie usta, jakby łzy zabierały im ostatnią wilgoć. Z zakamarków moich trzewi dobiega głos, który mówi, co się stało, ale nigdy w to nie uwierzę, nigdy, cuda się zdarzają, cuda się zdarzają, nieee!!!!! /"Sen zielonych powiek"/
TagsTags:  
October 25, 2008October 25, 2008 Add comment1 comments moje historie z życia moje historie z życia
Właśnie wracamy na tydzień do domu narazie wszystko się udało,a jak będzie dalej zobaczymy.Mam nadzieję że będzie dobrze najgorsze już przeszłyśmy.Jestem szczęśliwa
TagsTags:  
October 2, 2008October 2, 2008 Add comment1 comments moje historie z życia moje historie z życia
Jesteśmy znów w wawie na operacji i musimy toczyć kolejną walkę o życie.Moja córcia znów cierpi....................
TagsTags:  
September 30, 2008September 30, 2008 Add comment1 comments Uncategorized Uncategorized

Otwieramy drzwi zamknięte

Przedzieramy się przez wiatr

Podajemy sobie ręce

Tłumaczymy sobie świat

Jacy jesteśmy?

Kto z nas to odgadnie?

Kto nam podpowie, jak żyć?

Szukamy perły pod wodą na dnie

Szukamy marzeń, by śnić

Czasami słońce mamy za plecami

I cień się wydłuża jak szarość

Szczęście wędruje innymi drogami

O rade nie pyta nas radość

Tacy jesteśmy, jacy jesteśmy

Nad nami gwiazdy te same

Miłość, co jest w nas, do góry wznieśmy

I stańmy ramie w ramie

Róbmy, co robić umiemy najlepiej

Kochać, a trudna to sztuka

Taka jest rola doli człowieka

Szukac, bo znajduje ten co szuka.

 

 

TagsTags:  
September 15, 2008September 15, 2008 Add comment1 comments _Uncategorized _Uncategorized

Zapraszam wszystkich i każdego z osobna,na rozmowę związaną,z przyjażnią,miłością i sercem.

September 14, 2008September 14, 2008 Add comment1 comments Miłość nie  zna granic !! Miłość nie zna granic !!

 Miesiącu sierpniu  i we wrześniu  świętowaliśmy   dwie   rocznice  ślubów ..siostry i szwagra , którzy obchodzili   25 rocznicę   ślubu  czyli  SREBRNE  WESELE,  -  6 ROCZNICE ślubu  obchodził mój syn  .. WESELE CUKROWE,   dzisiaj jubilatami są siostra ze szwagrem-   " WESELE PERŁOWE" - 30 LAT  WSPÓLNEGO P OŻYCIA...  OBCHODZI ... SIOSTRA ZE SZWAGREM .a 21  września  ślubowała ...  moja córka WESELE JEDWABNE  ,  ja jestem  babcią  7 letniego wnuka od córki (znak zodiaku - koziorożec) i  3 letnią wnuczką od syna( z pod znaku zodiaku skorpiona ) , drugie dzieciątko jest w drodze ... rozwiązanie nastąpi w  m-cu lutym ,może będzie też  zimowny znak  zodiaku wodnik


Może być szczególną okazją do tego,
by się zatrzymać i spojrzeć wstecz na to,
co osiągnęliście w ciągu waszego małżeństwa.
Jest to czas zarezerwowany na wspomnienia
radosnych chwil oraz rozwiązanych problemów.
To czas na podziękowanie Bogu
za rozwój waszej miłości
i trwałości waszego małżeństwa.

Z okazji święta Waszego
życzymy  wszystkiego najlepszego:
niech każdy dzień dostarcza radości
i uśmiech zawsze w sercach gości,
niechaj problemy Was omijają,
a wszyscy bardzo Was kochają,
Bo jak nikt inny na świecie,
Wy na to zasługujecie!

 

Jak  wiele polskich rodzin, nasze więzy rodzinne  są bardzo silne , przemawiają  przez nie  uczucia, radości , miłości,humoru wzajemnych  odwiedzin.Gdy już zabrakło  wśród nas ,naszych  rodziców,  to  bardziej  się zbliżyliśmy  do siebie. Życie pisze dla nas   scenariusz, prowadząc nas  swoją drogą...KissSmileLaughingKiss

TagsTags:  
August 17, 2008August 17, 2008 Add comment1 comments _Uncategorized _Uncategorized
Wydaje mi sie ze wszystko mam poukladane,posegregowane w segregatorach a tu nagle BUM!
Nagle trace swoj stabilny grunt pod stopami i czuje sie taka strasznie malutka(...)
Z pewnej siebie kobiety wpadam w stan bezradnej dziewczynki, ktora szuka mamy bo zgubila sie w supermarkecie.
Czasem zastanawiam sie czemu cos w zyciu nie moze byc albo CZARNE albo BIALE.
Jakby czlowiek mial byc istota ktora jest przewidywalna i nie pogubi sie w tym chaosie.
Nagle pojawia sie ktos i mowi pozwol sobie poprostu zyc nie trzymaj wszystkiego na wodzach, a ty zastanawiasz jak to przeciez jesli dam poniesc sie fali UTONE(...)
Kiedys to wszystko sobie poukladam ale nie dzis nie dzis to nie odpowiedni czas nie odpowiedni moment(lapie lapczywie kolejny oddech) Zrobie to jutro albo kiedy indziej. Tak jak zawsze odloze kolejna sprawe do segregatora z TYTULEM "Nie zalatwione sprawy"(...)
TagsTags:  
August 2, 2008August 2, 2008 Add comment1 comments Miłość nie  zna granic !! Miłość nie zna granic !!

Kiss

 Piknik  był świetny, wielkie grillowanie..  z boku  dochodził zapach   pieczonego mięsa, kaszanki,..stół zastawiony  wszelkimi  surówkami. palce lizać,    dostaliśmy sms   o podsumowaniu konkursu  i  Kierownik zespołu z dwiema uczestniczkami, wysłuchał  przewodniczącego jurry, no i  wielkie  brawa  i hurra   zespół  zajął  2 miejsce  na   35  uczestniczących..  była  radość gdy dotarł   do nas  ponownie ...piwo   wtedy  polało się strumieniem..."biedny jedynie był  wynajety kierowca  busiku"   ale i on  na dowiezienie nas  bezpiecznie na miejsce (miejscami droga była mokra..i nie trudno było wpaść w poślizg) dostał ,kasę  z kapelusza...My rozeszliśmy się do domów...pozostało jedynie  teraz nam powspominać .

TagsTags:  
June 12, 2008June 12, 2008 Add comment1 comments _Uncategorized _Uncategorized

 

Różo czerwona,  płomienno ruda

Czy kiedy włożę Cię między cuda 

Nie będziesz czuła się tutaj obco 

Wśród chłodu - niczym szczyty lodowców

Bo człowiek w pędzie codziennych zdarzeń

Zapomniał w cudach umieścić marzeń

I w duszy wzniecić zwyczajny płomień

Pośród swej władzy, podbojów, wojen...

Królowo kwiatów, cierni i woni

Pragnę przed Tobą się cicho skłonić

W tęsknocie serca w zburzeniu zmysłów 

Jesteś zachwytu kropelką czystą

I jeśli złoto, diamenty, władza

Jeśli Ci jednak będą przeszkadzać

To Cię położę prosto na ziemi

Zwykłej i czarnej, pełnej korzeni...

I pełnej życia - radości, płaczu...

...Ciszy - co więcej niż słowa znaczy

TagsTags: poezja wiersz róża 
May 20, 2008May 20, 2008 Add comment1 comments Uncategorized Uncategorized

Nie kocham Cię za to kim jesteś,

ale za to jaki jesteś kiedy przybywam z Tobą.

 

Nikt nie zasługuje na Twoje łzy,

a ten kto na nie zasługuje na pewno nie doprowadzi Cię do płaczu.

 

Jeżeli ktoś nie kocha Cię tak jak byś tego chciał,

nie oznacza to, że nie kocha Cię On  z całego serca i ponad  życie. 

 

Prawdziwy przyjaciel jest z Tobą na dobre i na złe. 

 

 

TagsTags:  
May 9, 2008May 9, 2008 Add comment1 comments Uncategorized Uncategorized
 

Czujecie ten powiew? To szalona podróż w nieznane! To najpiękniejsza perła jaką znalazłem!!!- krzyczałem jak mały chłopczyk wychylony z pędzącego auta.

Wyobrażałem sobie, że jestem na pełnym morzu w łodzi, która pędzi jak rakieta nic nie robiąc sobie z fal. Wiatr owiewał mi twarz, chłodził gorące czoło, umykał pod koszulę łopocząc rytmicznie.

Siedziałem w miękkim fotelu z czerwonej skóry. Prócz białej koszuli miałem na sobie tylko spodenki, no i... zegarek. Lubiłem chodzić boso, czuć każdy z kształtów dotykający moich stóp. Kiedy miałem dziesięć lat biegałem boso po łące łapiąc motyle. Udało mi się złapać motyla o przepięknych kształtach. Mój tato, który wtedy był jeszcze łagodny i kochany powiedział mi że to - Paź Królowej. Chyba ta świadomość istnienia motyla, który posiada imię i należy do królowej, kogoś, kto na niego czeka i tęskni spowodowała, że ostatecznie wypuściłem go wysoko pod niebo.

Kiedy Ja ostatnio byłem taki...? Czy czas płynie do przodu czy na boki?

Dlaczego nie mogę sięgnąć do tyłu?

- Nie martw się chłopie! - Czas położył mi rękę na karku jak stary kumpel. Ostatecznie znaliśmy się od urodzenia. Ubrany był w śnieżno-białą marynarkę i koszulkę polo. Elegancki jak zawsze. Był dokładnie w moim wieku, tylko jakiś, taki poważny. Schowałem głowę do wnętrza i zasunąłem okno.

Przyjrzałem mu się uważniej - nie ogoliłeś się dzisiaj?- spytałem.

Nie! - odpowiedział lekko.

Przypominał mi ojca, tego z łąki pełnej motyli. Kiedy jednak po latach alkohol wypełnił jego ciało i duszę - wzrok ojca stał się  pełen beznamiętnej i  tępej agresji...

Pamiętam jak dziś sygnał karetki pogotowia i białą, matową szybę przed moimi oczami. Krew wyciekała spod bandaży i kapała z mojego czoła a przerażona babcia trzymała mnie za rękę szepcząc - o mój Boże, o mój Boże!

Zamierzam dzisiaj wykonać najważniejszą czynność w Twoim życiu - odezwał się Czas.

Pokiwałem głową, ale nie powiedziałem nic. Widziałem, że dowiem się w swoim czasie. Czułem jak samochód nabiera prędkości. Z sekundy na sekundę coraz szybciej pędziliśmy przez ulice miasta. 

Tylko mnie nie zabij ! - krzyknąłem do niego.

Pokiwał głową na boki - nie słyszę Cię - krzyknął, kręcąc kierownicą przy kolejnym zakręcie.

NIE ZABIJ MNIE ! - wrzasnąłem ile sił, kiedy o mało nie huknęliśmy w ścianę.

Wyrosła przed nami jakby spadła z nieba.

Pasy szarpnęły mną i świat zawirował milionem rozmazanych barw. Zanim ucichł pisk opon staliśmy dymiąc jak parowóz a resztki kurzu przesyconego  światłem opadały powoli na ziemię.

Ściana była czerwona i obsmarowana tysiącami małych i dużych napisików. Z trudem otworzyłem drzwi- zacinały się odkąd mój ojciec nie zauważył grubasa na harleju. Stanąłem prostując obolałe plecy.

To graffiti - profesorskim tonem powiedział Czas podchodząc do ściany.

Zobacz tutaj - pochylił się nisko i odkurzył palcami małe literki. Roztrącając resztki kurzu podszedłem do ściany. Przykucnąłem. Napis był stary. Ten, kto go namalował, używał chyba lewej ręki. Był wykonany z zadziwiającą starannością dbałością o szczegóły. Bardziej jednak zdumiała mnie treść.

 No to on chyba już nie żyje - mruknąłem pod nosem.

Pewnie tak,  jego czas już minął -  zaśmiał się z lekką ironią Czas.

Ale ja z tobą jeszcze nie skończyłem! - jego biały garnitur lśnił w słońcu.

Tylko spróbuj! - pogroziłem palcem  i wyciągnąłem spray.

Wiedziałem po co ty przyjechaliśmy. Patrzyłem na napisy w niezliczonych i nieznanych mi językach. Wszystkie liczyły nie więcej niż kilka, no może kilkanaście słów. W końcu trudno mi było określić niektóre wschodnie hieroglify. Musiałem zostawić kilka słów od siebie.

Ale tylko kilka? Kilka słów najważniejszych w  moim życiu. Mógłbym napisać o swojej tęsknocie za łagodnym i dobrym tatą, który zniknął nagle i zostawił po sobie zimna pustkę. Mógłbym napisać o mojej mamie, łagodnej i kruchej istocie, która oprócz miłości nie umiała nic więcej zaoferować. Nie potrafiła poukładać świata, uporządkować zwykłych  przedmiotów wokół naszej rodziny, nie umiała obronić siebie ani mnie - przed ciosami szaleństwa. Szaleństwa zrodzonego w cierpiącym umyśle mojego pijanego ojca. Poczułem ołowianą wagę tej chwili.

Kilka słów. Dla potomnych.

Czas nadstawił twarz do słońca i grzał się w jego promieniach.

Nie śpiesz się- mruknął - masz czas - znowu się zaśmiał. Widać było  po nim, że nigdzie mu nie śpieszno.

Sam siebie, nie przegonisz- zwykł mawiać w takich momentach.

Kilka słów na ścianie Radości i Cierpienia, na ścianie Narodzin i Umierania, na ścianie Ludzkiego Losu... Czułem jak mi drętwieją dłonie.

Czas stał zasłuchany w ciszę przerywaną syczeniem mojego spraya. Oddychając powoli i głęboko grzał policzki na słońcu. Pachniało rozgrzaną cegłą i kwaśną wonią rozpuszczalnika.

Już! Szturchnąłem go w ramię.

Już napisałem!

To co? lecimy ? Czas energicznie ruszył do przodu.

Nie przeczytasz ? Zdziwiony złapałem go za rękaw.

A! jasne! - uprzejmie rzekł Czas jakby chodziło o wyświadczenie drobnej przysługi w zamian za otrzymaną grzeczność.

Spojrzał nie zmieniając wyrazu twarzy.

Fajne! Skomentował i ruszył raźno w stronę samochodu.

Stałem dalej i patrzyłem na swój napis. I to wszystko, już? cały komentarz?

Czytałem go znowu...i znowu.

To miały być najważniejsze słowa w moim życiu.

Sam powiedziałeś  - najważniejsza czynność w Twoim życiu- mruknąłem pod nosem.

Ale on już mnie nie słyszał, siedział za kierownicą w samochodzie.

Idziesz ? - usłyszałem jakby  z oddali.

No tak. Czas mi ucieka...

TagsTags: proza poezja 
March 17, 2008March 17, 2008 Add comment1 comments Uncategorized Uncategorized
 

Uwielbiam łóżko...Mogę leżeć w nim godzinami...

głaskać sufitu aksamit myślami

bielutki krochmalony opłatek pościeli

na nagim ciele lgnie jak pocałunek

ogromny pocałunek bo mam ciało wielkie

czasami nie potrafię go podnieść ponad smuteczek

ponad rozżalenie i bezmyślny sen

Bardzo lubię łóżko w którym mógłbym mieszkać

Tylko potrzebny mi jeden jeszcze piecyk

Ciepły i głaciutki w moje rozczochranie

Wplątany płomieniem pachnącego ciała

Kiedy okno puka deszczowymi paluszkami

I parapet spija kropelki nieba

Pod poduszką łaskocze zapomniany budzik

Przypomnieniem że życie puścić przodem trzeba

I wyciągnąć dreszczami nasiąknięte ciało

Przycisnąć mocno i przylgnąć zachłannie

Do Twojego gorąca, Twojej wyobraźni

Razem utkać marzenia i popłynąć w górę

Tam już czasu nie ma i nie ma pośpiechu

W nieładzie pościeli szukają się stopy

Paluszkami stykając sennie albo czule

Lampka świeci cicho mrucząc coś pod nosem

Odpinając guziki pod płótna koszule wsuwam

Mokre palce swoich tęsknych dłoni ...

Uwielbiam łóżko i małą zatokę...

Oceanu gdzie Twoja muszelka faluje...

 

D.G. 17marca2008

TagsTags: poezja seks 
March 14, 2008March 14, 2008 Add comment1 comments Uncategorized Uncategorized

Tak sobie dzisiaj rozmyślałam jaki jest sens zawierać szkolne przyjaźnie. Przyjaciele ze szkoły i tak cie zdradzą a po jakimś czasie będą już twoimi wrogami. Więc po co tworzymy szkolne przyjaźnie? Dla zabawy, czy dla towrzystwa? A może po to, żeby mieć się komu wygadać? Ja uważam, że tylko osoby z rodziny mogą być naszymi prawdziwmi przyjaciółmi. Czy ktokolwiek z rodziny kiedykolwiek was zdradził lub ośmieszył, lub chodźby wydał waszą tajemnicę? W moim przypadku nie, i podejrzewam, że większości z nas też się tak nie zdażyło. Więc po co szukamy szkolnych przyjaźni, skoro mamy przyjaciół w swojej rodzinie. Ja obecnie mam przyjaciół i w rodzinie i w szkole. Ale cały czas dręczy mnie pytanie PO CO?

 

                                                      Pozdrawiam,

                                                                            Blogger_Evcia

TagsTags:  
March 11, 2008March 11, 2008 Add comment1 comments Uncategorized Uncategorized
 

Rusz się moja maleńka najmniejsza gwiazdeczko - zawołałem do chwilki, która nadbiegła bosa i  zziębnięta. Miała katar u nosa i była strasznie zasmarkana... O!! takie chwile są jak motylek... chlap ją kapciem i tyle...

Ale chwilunia pełna bezbrzeżnego kataru wylewała się dalej poprzez brzegi mojej cierpliwości. O żesz Ty!!! W mordę !!!! i w ogóle!!! Poszła Ty zmoro rozsmarkana...

-Nie wyrzucaj mnie - zachlipała- to ja Twoja wrażliwość.

A tupa wielka z trąpkom w oku!!!! Wrażliwość to moja druga żona uczulona na penicylinę a nie Ty gilu fioletowy... Ajjajajajajaj - urwała się chlapiąc o naderwaną burtę mojej cierpliwości koniuszkiem flegmowatego gila.

- „No i poszła sobie... I fajnie...Nie potrzebujemy jej - prawda koleś???"

Kolejna chwilusia klepnęła mnie protekcjonalnie po ramieniu...

Żuję gumę i mam tłuste włosy ale Ty mnie rozumiesz i ja Cię rozumiem- Kurna !!! Eureka!!! Jak my siem świetnie rozumniemy... Chwilusia stała oparta o mnie jak o parapet i dłubała w nosie.

Łup!!! Dostała w ryj. Nie, nie ode mnie. O co wy mnie posądzacie. Chwile należy szanować - choćby były takie jak ta przed chwilą...Dostała od życia... Bo życie to ... kto to odgadnie jakie jest i o co mu chodzi ??  kto to odgadnie- temu Nobla !!... i to w dodatku oryginalnego, świeżutko wykopanego z ziemi...

TagsTags: chwila psychologia 
March 10, 2008March 10, 2008 Add comment1 comments Uncategorized Uncategorized
 

Jestem zmęczony - szepnął Wielki Wódz i pier-olnął  pióropusz o ziemię. Jego niezbyt liczne włosy na głowie, klacie i łydkach pokłoniły się z wiatrem. Hej ho !!!!- zawołało echo.

A pal się !!! - warknął wyraźnie zniechęcony wódz. Siadł na ziemi i leciutko pieszczotliwie sobie popierdnął. Ziemia mu odpierdnęła. Wydawało się, że z wdzięczności...

No! Przynajmniej natura umie się zachować - burknął wódz bez pióropusza.

I wtedy - stało się. Góry zadrżały i posypały się drobne kamienie wzbijając tumany kurzu.

Wódz poderwał się i rozejrzał gwałtownie...Kie licho ??? - zapytał sam siebie ???

Chwila drżała ciszą . Ostatnie kamyki kończyły swój turlany taniec aż znieruchomiały...

Wtedy trzasnęło jakby spod ziemi... Rozległ się huk pękającego granitu. A cały glob pod nogami zaczął wariować i wyginać się na różne strony i poziomy... Wódz padł płasko na wariującą murawę i przylgnął chciwie do trawy. Powoli rozedrgany świat uspokajał się...

Obrazy przed oczami znowu nabrały wyrazistości...Wódz przeczesał nerwowo resztki włosów na swoim czerepie...

Ty cholerko!!! - zasapał z mieszaniną respektu i podziwu!!! To ty tak do mnie - od razu z grubej rury!!! A ja chciałem po dobroci...

Gówno po dobroci - odpowiedziało echo.

Rzuciłeś insygnia władzy i honoru i zaświeciłeś łysym garnkiem mi w oczy. Zakładaj pióropusz i do roboty!!!

Wódz lekko urażonym wzrokiem zerknął na wielką szczelinę w kamiennym zboczu...

Spokojnie, spokojnie maleńka... zamruczał - żeby jakoś wyjść z honorem.

A pióropusz zakładam bo i tak miałem taki zamiar!!!!!

Zdjąłem tylko na chwilę...

I spodnie podciągnij!!! Zawołało za nim echo, ale wódz udał taktownie, że tego nie słyszy...

Podciągnął spodnie gdy skryły go zarośla.

Pomyślał sobie, że życie wodza nie jest lekkie...

TagsTags: indianie 
February 25, 2008February 25, 2008 Add comment1 comments Uncategorized Uncategorized

No po bardzo dlugiej przerwie w pisaniu o polchacie na blogu :] kolejny watek opowieści polchatowej czas zaczać :]

 

Tak wiec co slychać u polchata ?

- No mysle ze coraz lepiej Polchat 3.0 coraz bardziej zaawansowany

- Została napisana platforma dzieki ktorej polchat bedzie umieszczony na Myspace i w przyszlosci tez Facebooku  

- Mamy nowy ładny generator kodow na www

- Poprawiliśmy spoooooooro błędów i błędzików

- Z dnia nadzień na polchacie odbywa sie coraz więcej rozmow ze znanymi ludzmi

Mielismy juz skoczkow biatlonistwo piosenkarzy i siatkarki  planujemy zbudować specjalny watek na stronie w ktorym takie wydarzenia benda rozglaszane i mam nadzieje ze któregoś dnia dojdzie do tego że takich chatów bedzie codziennie po kilka :] 

- Jest nas coraz więcej i polchat znowu zaczoł sie dynamicznie rozwijać nie tylko programistycznie ale również pod względem ludzi. 

 

Jedyne co mnie martwi ze nasze forum jest tak mało oblegane i nie mam pomysłów co z tym zrobić .

 

no i lep mnie boli dzisiaj ze hoho :]  

 

TagsTags: polchat 
February 21, 2008February 21, 2008 Add comment1 comments Zabawa słowem Zabawa słowem
 

Bella - słowo ‘bella' narodziło się wraz z nią

Poprzez swe ciało i swe nagie stopy, ona

jest uniesieniem który uchwyciłbym i złapałbym,

lecz wznosi się z piekła by schwycić mnie

Zajrzałem pod jej cygańską sukienkę

Jakże teraz mogę modlić się do Maryi Panny?

Czyż

jest ktoś kto rzuciłby pierwszym kamieniem?

Należałoby go zetrzeć z powierzchni ziemi!

Choćby i diabeł niech sprawi, bym spędził życie

Z palcami we włosach Esmeraldy

 

 

Bella - w nią wcielił się demon

który odwraca me spojrzenie od Boga, ona

wzbudziła we mnie namiętność i pożądanie

Ciało wie, jakim ona jest rajem.

Czuję ból nieszczęśliwej miłości

I nieważne, że stanę się przestępcą

Ona

nie zdaje sobie sprawy z własnej urody

lecz dźwiga brzemię krzyża człowieczego

O, Panno Święta, choć raz bym chciał

Przez jej bramę wejść w nią jak do kościoła

 

 

Bella - porywa mnie swymi oczyma i magią

i nie wiem, czy jest, czy nie jest dziewicą

Pod jej suknią ukrywa się Wenus,

przez nią wspinam się na szczyt, wcale nieodległy

Kochanie, nie zabraniaj mi teraz zdrady

Nie zabraniaj mi skoku w bok tuż przed ołtarzem

Czyż

jest jakiś mężczyzna z krwi i kości, który mógłby odrzucić to pod groźbą kary, nawet gdyby miał się obrócić w słup soli? Mój Kwiecie Lilii, spójrz, nie ma we mnie wiary, zobaczę, czy nie odnajdę jej w ciele Esmeraldy

 

 

Zajrzałem pod jej cygańską sukienkę

Jakże teraz mogę modlić się do Maryi Panny?

Czyż

jest ktoś kto rzuciłby pierwszym kamieniem?

Należałoby go zetrzeć z powierzchni ziemi!

Choćby i diabeł niech sprawi, bym spędził życie

Z palcami we włosach Esmeraldy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

TagsTags: notredame 
January 11, 2008January 11, 2008 Add comment1 comments Zabawa słowem Zabawa słowem
Wtulasz się cała we mnie, zapachem odurzona, odpływasz w erotykę, szczęśliwa, zachwycona. Zapach mój afrodyzjak, podnieca Ciebie całą, całuje Twoje usta, a ust mi Twych wciąż mało. W powietrzu ciche dźwieki, melodie słychac walca, odrywasz się ode mnie, leciutko, tak na palcach i w rytmie tej muzyki powoli niesłychanie, rozpinasz swoja bluzkę,zdejmujesz swe ubranie. W tym tańcu jestes piękna, choc troche zawstydzona odsłaniasz swoje piersi ...i uda...i ramiona. Odsłaniasz siebie całą, do myśli sie uśmiechasz, ja stoje zawstydzony, przerywasz taniec, czekasz. Cudowna jak boginka stoisz w nagości krasie i swoim wzrokiem wołasz, choc do mnie mój głuptasie. Podbiegam jak szalony, wtulam sie w Twoje ciało, całuję piersi, usta, całuję Ciebie całą. Łączymy sie w ekstazie i żądzą oplątani, w potoku słów urwanych tak bardzo zakochani.
TagsTags: kamasutra 
January 4, 2008January 4, 2008 Add comment1 comments Uncategorized Uncategorized
A więc byłam sobie na tym Sylwku u Eweliny. Zapowiadało się spoko. Zakumplowałam się z Tomkiem a miałam go za skończonego pedała Pamiętam jak najechałam na niego w drógiej gimnazjum za to co zrobiło mojej qumpeli.Zapamietał to ;D Powiedział mi, że pamięta jak najechałam dawniej na niego ;P Ale oboje smialiśmy się z tego. W końcu należało mu się ;D Ale mówiąc szczerze zmienił się chłopak zmienił... I na dobre mu to wyszło:) Była jeszcze Ania, wspomniana Ewelina i Michał, którego Ewela poznała przez FOTKE. Pomiędzy Anką a Ewelą doszło do "drobnego" zgrzytu z powodu Michała... Obie sie w nim bujneły... Oj działo się działo... Lepiej nie pisze więcej na ten temat. Ja z Tomkiem nie wytrzymaliśmy tej kłótni i poszlismy się przejśc o 2.30 na spacerek po osiedlu Lepiej było się przejść niż słuchać ich kłutni...A tak o 5.30 stało sie najgorsze... Dobrze, że Tomek odprowadził mnie do domu...
TagsTags:  
December 28, 2007December 28, 2007 Add comment1 comments koty koty
- kocie zawody w łowieniu myszy: kot-łowanina - arena tychże zawodów: kot-łownia - kocia loteria: kot-eria - kot z charakterem (z Charkowa?): char-kot - kot pracujący w hotelu: boj-kot - ulubiony instrument muzyczny kotów: kot-o - kocia palarnia (papierosów): kot-larnia - kot-furman: fur-kot - urny na kocie popioły: kot-urny - kot silny jak tur (z Turcji?): tur-kot - kot udający bociana: kle-kot - kot udający papugę: kot-ara - kotka udająca kurę: ko-kota - kocia dziewica: kot-wica - największa z liczb znana przez koty (odpowiednik ludzkiego oktyliona): kot-ylion - kot - marynarz z New York City: mar-kot-NY - koty Doroty T.: ter-kot, ter-kotka - kocia lina do wspinaczek: kot-lina - upadły kot pijący bełty: beł-kot - łaskawa kocia władczyni: łas-kotka - bilecik od kociej damy: kot-lecik
TagsTags: kto koty 
December 16, 2007December 16, 2007 Add comment1 comments Uncategorized Uncategorized
A więc mojej spox qumpeli z klasy bardzio podoba się pewien chłopak z klasy maturalnej. Niestety ona jest bardzo wstydliwa i wstydzi się do niego podejść...Cóż... postanowiłam pomóc koleżance ;D Poszłam do niego i pogadałam se z nim o tym i o tamtym ;D ;D Śmiesznie było :) Ale ciesze się, że moja koleżanka jest szczęśliwa, że mu o tym powiedziałam. No, ale mam jeszcze jedną bojową misje do wykonania: iśc do niego i poprosić go o gg i numer fona ;D Tak, jutro to zrobie ;D Tym bardziej uszczęśliwie moją Anne :P A musze jeszcze dodać, że pierwszy raz poszłam do niego w Mikołaja ;D Taki skromny prezencik Ance sprawiłam ;D Cóz... może cosik z tego wyniknie? :) 3mam kciuki ;D
TagsTags:  
December 2, 2007December 2, 2007 Add comment1 comments Uncategorized Uncategorized
Tiaaa... Kiedy miałam 11 latek moja starsza o 2 lata przyjaciółka Natalia zaraziła mnie swą wielką pasją: MANGĄ. Od razu mnie to zajarcowało ;D Zaczęło się od kupowani "Kawaii" i oglądania "Dragon Ball'a" A później to już sma zaczełam rysowć japońskie stworki ;D W mandze nie zwracam uage na jej treść, ale na kreske. Chociaż mange pt. "Mars" uważam za fajną jeżeli chodzi o tematyke (są w niej poruszone sprawy zwykłych ludzi, takich jakimy jsteśmy my ) ale pod względem graficzny to... ojć... nie za bardzo :) Jeżeli chodzi o kreske to znakomite są mangi CLAMPU. Tak... one są zajerfajne ;P
TagsTags:  
November 6, 2007November 6, 2007 Add comment1 comments Uncategorized Uncategorized

No to zobaczymy jak tu się bedzie pisać ?????

 

TagsTags:  
October 29, 2007October 29, 2007 Add comment1 comments Uncategorized Uncategorized
Zajebiście jestLaughing
TagsTags:  
October 18, 2007October 18, 2007 Add comment1 comments Uncategorized Uncategorized

Ukończyłem prace nad nowa wersja enginu do zarzadzania pokojami . Bedzie można jeśli jest sie właścicielempokoju ( tylko dla pokoii własnych NIE głównych ktore nie maja jako takie ownera) właściciel bedzie mogł usunąć opy z poziomu strony lub podstawowe parametry jak kategorie , opis pokoju, lub zmienic status z prywatnego na publiczny ( jesli bedzie to działać czyt dalej)

Teraz czekam na Yode az wreszcie upora sie z porblemem stalychpokoji prywatnych ktore sa ewidentnie poroblemem servera .

Dzisiaj nastapiała zmiana troche apeltu mozna zakladac tymczasowe pokoje , i tymczasowe ukryte pokoje i zostało przetestowane i działa.

 

Cały czas zachęcam do zadawania mi pytań na forum nie na maila .  

 

 

 

TagsTags:  
October 15, 2007October 15, 2007 Add comment1 comments Uncategorized Uncategorized

Dzisiejszego dnia , po weekendzie jak zawsze naladowany swieza energia wrócilem do sprawy polchatu i .  Jak juz napisałem w newsie .  Zrobiłem dział "Moje www" na waszych profilach można tam wygenerować kody niezbędne do wklejenia na wasze strony , dla tych co nie wiedza jak ugryść  co i jak prosze o jakieś slugestje jak chcielibyscie by były dostarczone informacje do was moge dopisać kod albo pomodz wam napisac odpowiedni skrypt na wasze strony . Najlepiej to zrobic na forum tak by kazdy widział.

 

Nastepnie poprawiłem błąd na przypominaniu hasła który polegał ze nie wazne czy nie system znalazl lub nie email dopsiany do jakiegos nicka i tak wysyłał maila ze złym linkiem , dlatego poprawiłem juz ten błąd teraz bedzie wysyłać tylko do tych których nicki maja dopisany email taki jak podadza.

 

Trzecia sprawa jest Instant mesenger ten ktory działał na beta 2 do kontaktów z ludzmina stronce któzy sa online i własnie ogladaja strone , ponownie zaczoł działać.  

 

Czwarta sprawa nie wiem czy zauważyliscie ale jest wstepna próbka regulaminu w dziale na samej gorze "Warunki" prosze przeczytać i sie zaznajomić.

 

Piąta sprawa , proszę nie zadawać mi pytań przez maila jest forum tam chętnie odpowiem , ale zanim wogole wyślecie coś do mnie proszę o zapoznanie sie z artukułami i newsami . Bo pytania się nagminnie powtarzaja i jeśli jest infroamcja o nich na stronie poprostu nie odpowiadam.

 

I jeszcze jedna prośba do was prosze kożystać z forum i zgłaszać błędy , dokładnie opisane, pomoże to mi na szybkim wykryciu ich i naprawieniu , im szybciej uporam sie z portalem , szybciej zajme sie serverem.  Tym samym prosze o jakies propozycje na forum , bo to portal dla was nie dla mnie . 

 

 

TagsTags: polchat 
October 13, 2007October 13, 2007 Add comment1 comments Swiat moich mysli Swiat moich mysli
Szantowy zarcik.

Rejs zapowiadal sie wspaniale;
dobra pogode dal nam Bóg,
dzielna zaloga, piekna lajba.
Niestety- plynal z nami kuk.

 

Kapitan, stary morski wilk,
z gardlem przezartym morska sola,
mustrujac majtków gebe darl,
strasznie przejety swoja rola.

 

Majtków halastro, kubek grogu
dostanieten, co wachte zdal.
Ale przysiegam teraz Bogu
- za darmo nikt nie bedzie zarl.

 

Do Capricornu szlo wspaniale,
jak zawsze, gdy roboty huk.
I nagle wszystka sie urwalo
a winny byl przeklety kuk.

 

Chlop, co sie nie myl cale wieki,
smierdzial jak sztokfisz, co juz padl.
Zarcie smierdzialo tak jak kucharz,
tylko szaleniec by to jadl.

 

Kapitan rozkaz wydal srogi, wiec
bosman handszpak w lape wzial
i obil kucharzowi boki,
by ten poprawil kuchnie zla.

 

Pomoglo?.Wcale, wiec zaloga
podjela znów decyzje zla.
Kuka przeciagnac trza pod kilem
higiene wnet poprawi swa.

 

Gdy przeciagali go podkilem,
rekin sie zjawil Bóg wie skad.
Pozarcie kuka trwalo chwile.
To straszny byl rekina blad.

 

Gdy poczul smród kucharza ciala,
zapal rekina szybko przygasl,
bo nawet rekin nie zniósl smrodu
i z zalem szybko sie wyrzygal.

 

I znowu kucharz byl pod kilem,
majtkowie znów ciagneli go,
rekin juz zmykal ponad mile,
a swad doganial ciagle go.

 

Gdy w slad rekina wszystkie ryby,
larum podniosly ruchem pletw
zbudzil sie Neptun i zly byl,
bo wszak nie syren uslyszal zew.

 

Rozpetal burze Neptun srogi,
pekl ster i maszt, jeknely zezy
gdy za Neptunem inne bogi,
poczuly smród kucharza nedzy.

 

Wszystkie syrenki sie zlecialy,
bo majtek to jest chlop na schwal,
ale jednego nie wiedzialy,
ze kuk i buzi dac by chcial.

 

Lecz smrodek kuka obrzydliwy
szybko rozgonil syren stadko.
Gdyby nie Neptun im zyczliwy,
poszliby na dno bardzo gladko.

 

Szybko znalazla sie szalupa
w koniki morskie zaprzezona.
Wszystko by dobrze sie skonczylo,
gdyby nie Posejdona zona.

 

Ta, w kapitana zapatrzona,
zachciala posiasc go na wlasnosc.
Wielorybowi rozkazala ogonkiem
swym w szalupe trzasnac

 

Wieloryb rad zajecie podjal
i wnet do lódki podplynal sam,
tu go smród kuka lakomie objal,
i olbrzym czmychnal z zapachu ram.

 

Posejdonicy jednej niegrozne
zdaly sie kuka wstrety i czucia.
zakatarzona bowiem obloznie
zbyt rozpalila swoje uczucia.

 

Wreszcie kuk znalazl milosc wysniona.
Posejdonica zakatarzona, tulac
smierdziela do swego lona,
boska twarz miala tak zaploniona,

 

Ze teraz wrzatek byl morska fala
i brakowalo niewiele wcale,
by wszystkie majtki wraz z kapitanem
potrawka stali sie gotowana

 

Ta mysl rekina podniecila
lecz wnet ochlonal refleksem wziety,
Posejdonica wszak Wloszka byla,
kuk za to Grekiem byl zawzietym.

 

Przytym Posejdon zdyszany nadbiegl
syrenie wdzieki rzucajac przódy:
zeby Grek z baba moja legl
musialby najpierw zadac w dudy.

 

Kapitan, wilk morski stary,
majac gdzies kuka amory z baba,
majtków halstrze nie dajac wiary
sam Neptunowi pomachal flaga.

 

Majtki szybciutko ozaglowali
maszty, co wczesniej Neptun im zwalil
i nie zwazajac na syren ryki
pozeglowali wraz z kapitanem do Ameryki

 

A kuk ostawszy sam posród bogi
ocean omiól wzrokiem rozpaczy
zrozumiec nie mógl duren ubogi
ze smrodem los swój juz spartaczyl.

 

Zostawmy kuka z miloscia bloga
i stworki co juz smrodku nie czuja.
Zajmijmy za to sie pewnym majtkiem
co to od kuka byl mniejsza szuja.

 

Ten ci kamratów zostawic raczyl,
co poplyneli do Ameryki,
bo majtek dotad niedoswiadczony
popadl w syreniej milosci wnyki

 

Syreni spiew go tak zauroczyl,
ze sie od falów oderwal gladko,
i nie zwazajac na wrzask innych majtków,
skoczyl naglowe w syrenie stadko.

 

Lecz nie przewidzial majtek nieboga,
ze Neptunowi na glowe wskoczy.
I tym sposobem zrobil se wroga,
co wlepia w niego swe straszne oczy.

 

Neptun juz tego mu nie daruje,
nie wypusci majtka ze swoich sieci.
Core wlasnie za maz szykuje,
bedzie mial majtek z nia garstke dzieci.

 

Ocknal sie majtek w ostatniej chwili,
udalo mu sie zwiac ukradkiem.
Zanim Syrenie slub wyprawili,
statek daleko byl juz z majtkiem.

 

Na tym nie konczy sie ta saga.
Nie umknie majtek bardzo gladko,
Neptun na pomoc wezwal orki
i te schrupaly statek majtka.

 

Majtek znów powrócil na syren lono
i Neptunówny, co dzieci stadko
chce miec z tym majtkiem- wiec do roboty!
mocz majtku w wodzie swoje klejnoty.

 

Ma teraz majtek wielkie wyrzuty
ze nie poplynal z kamratami do Ameryki.
Nastapi ciag dalszy jego pokuty,
zamiast spiewu Syren slyszy juz tylko ich ryki.

 

Morze sie strasznie rozpienilo,
nim sie majtek zorientowal,
Kamratow statek zawrocilo.
Ahoj ahoj, bedzie majtek balowal ...

 

Jajka wymoczone chwyta do swej raczki
Neptun Gosci sprosil, bedzie bal wielki,
Majtek mowiac do syrenki: " kupilem obraczki"
rozstawial na stolach Rumu butelki.

 

Piwo w bekach przytoczyl
zobaczywszy iz wrocili kamraci
co im statek z kursu zboczyl,
przywital ich jak swoich braci.

 

Serce majtkowi coraz szybciej bije,
zamienic ma kojo na Muszelkowe Loze.
Majtek sie chyba dzis upije,
Domem jego ma byc teraz Morze.

 

Od rumu majtkowi szumi w glowie,
mysli ze na loterii wygral karte
Lecz kazdy kamrat mu to powie,
takiej zamiany to bylo niewarte.

 

Majtek Morze na Morze zaminil
Tylko w jakiej postaci.
W Morzu tescia i zone zyskal,
na Morzu rejs do Ameryki stracil.

 

Majtek przemyslal to sto razy,
zaproponowal Syrenie za meza kuka.
Niech Neptun propozycje ta rozwazy,
solidniejszego bedzie mial z kuka... wnuka.

 

Nie dla psa kielbasa, nie dla syren majtki.
Majtkowe klejnoty, z morska ikra zwane,
zostaly wraz z majtkiem od stolu
zabrane przez dwie osmiorniczki.

 

I te osmiorniczki swoimi mackami
klejnoty macaly dniami i nocami.
A dla niepoznaki, by go skryc ze szczetem,
wymazaly majtka swoim atramentem.

 

Jedna wielorybica, co romanse namietnie
czytala, wziela majtka za ksiazke
i w sposób straszliwie bezwzgledny
mackom osmiorniczek kochanka wyrwala.

 

Lecz nie czytala dlugo, albowiem Neptun
srogi, zlapal majtka za nogi i nie patrzac
jakie beda tej zlosci wyniki majtnal nim
i majtek prosto z morza pofrunal do Ameryki.

 

 

 

***Chochlik55, tolego, Anetchen***
***forum Ostroda online***
***22.05.2007***

TagsTags: anetchen poezja szanty