Witam poruszam tutaj prosty i jednocześnie bardzo ważny
temat i bardzo chciał bym o konkrety i tylko konkrety.
Sprawa jest taka że z powodu rosnącego ruchu konsolek (niedługo tez NPCC) ruch na portalu jeśli dalej będzie to tak wyglądało będzie zanikać bo większość osób korzysta teraz z polchata jak z IRCA odpala klienta (nie ma reklam, nie ma nic płatnego) wchodzi i gada.
Ja wiem że to jest fajne, i jestem za tym by to tak zostało, jednak zrozumieć trzeba że nie ma nic za darmo i wszystko kosztuje. Ja chciałbym mieć możliwość zapłacenia grafikowi za nowy wygląd bo wy jak sie okazało nie chcecie tego zrobić. Możliwość dołączenia kilku nowych programistów, by wszystko było szybsze i lepsze. Wprowadzić wiele nowych udogodnień dla was. Ale to nie jest za darmo. A każdy z was chciał by wszystko szybko szybko, i bez błędów a to wymaga wiekszego nakład pracy a za to tez sie płaci.
Wpadłem na pomysł kont premium czyli użytkowników którzy zapłacą takie konto przelewem smsem itd (to jest najmniejszy problem), chodzi o to co takie konto ma wam dawać zawierać.
POMYSŁY:
- właściciel konta premium nie widzi reklam (portal, chat, forum).
- właściciel może mieć nicka wielokolorowego np : devvil.
- możliwość zmieniania koloru nicka przez właściciela (z dostępnej palety + kolory vip).
- pokoj założony z konta premium ma nie znikający temat i bany.
- ustawienie servera na czas innactive na 15 min (nie obejmuje kont premium).
- własna paleta obrazków - nie wiem jak z implementacja tego musiał bym zrobić rozpoznanie jak trudna była by implemetacja takiej opcji - ale ten pomysł mi sie podoba. Wtedy takie obrazki były by dostepne tylko dla tej osoby.
Na pokoju Polchat przedstawiłem ten pomysł spotkał się za równo z krytyka i z aprobata. Dlatego chciałbym by każdy chętny wypowiedział się co takie konto mogło by zawierać. Z DOKŁADNYM opisem jak sobie to wyobraża. Bzdury i nic nie wnoszące posty w komentarzach będą kasowane, by zachować przejrzystość, będę uzupełniał ten temat o nowe ciekawe pomysły potem zrobimy ankietę.
Chciałam tylko być obok
Gdybyś poczuł się samotny
Stanąć za Tobą jak anioł stróż
Gdy smutek i strach owładnie Twą duszą
Otulić skrzydłami białymi całego
Szeptać do ucha, że jestem z Tobą
Gdy inni odejdą..
Taka daleka a jednak bliższa niż myślisz
Po cichutku, cierpliwie
Czekałam na skraju Twej drogi
Ominąłeś mnie i poszedłeś.....do niej
No wiec tak od 2 dni przygotowywałem sie do przejscia na nowy server .
Niestety z przyczyn niezależnych odemnie i klopotow ktorych opisywanie zajelo by mi z 3 strony.
W kazdym razie ,przez kilka dnia dodawalem mase funkcjonalnosci , jak dzialajace apletyna waszych stronach. Jeszcze bedzie zmieniony system generowania kodu ktory bedzie zawieral juz ladnie wszytskie zmienne i formularz poprostu do ich wypelnienia i wygenerowania sobie kompletnego kodu.
Do tego doszly te nieszczesne ikonki , gdzie obudzili sie jak ich nazywam komunisci polchatowi, ktorzy zawsze benda twierdzic ze za komuny bylo najlepiej, chodzi oczywiscie o ludziktozy twierdza ze nowe ikonki sa dla dzieci psuja klimat polchata etc. etc. Co smieszniejsze prosb nowe ikonki ladniejsze i nowsze bylo tyle ze w koncu postawnowilem sie za to wziasc i teraz jestescie podzieleni , 50% za 50% przeciw dlatego sa i nowe i stare kto chce niech uzywa tych kto nie chce uzywa starych. Jak skonczy sie juz sprawa z wypuszczeniem juz oficjalnejw ersji strony . Napisze Emoticon Wars :] moj nowy pomysl na pogodzenie wasni emotkowej.
Kazdy z was bedzie mogl zaglosowac na 1 ikonke 1 raz na + lub - . I jesli ikonka spadnie ponizej - 50 czy cos kolo tego zobaczymy jakie bedzie zainteresowanie . Wtedy zostaje usunieta z polchata :] w ten sposob to wy bedziecie decydować jakie ikonki tam benda jakie nie :] wystawie do wgladu mysle kolo 500 emotek .Z czego do puli polchata wejdzie tylko 300
i raz wtygodniu powiedzmy w poniedzialek bendzie aktualizacja. czy to dobry pomysl macie tutaj okazje sie wypowiedziec w blogu.
Poproawiłem dzisiaj sporo błędów w skryptach ktore były na polchacie miedzy innymi w zakladaniu pokoii dzieki kilku osoba zorientowalem sie ze bylo kilka bledow ale juz sa poprawione i dzialaja.
Teraz weekend chwile odpoczunku mam nadzieje ze do poniedzialku uda mi sie uporac ze wszytskim i bedziemy mogli juz ruszyc ze strona polchata oficjalni. Oczywiscie po odpaleniu polchata oficjalnie zakonczy sie dopiero pierwszy krok rozwoju polchata . bedzie tego duuuzo duuzo wiecej . az boje sie myslec kiedy to skoncze :]
Świat jest piękny... pachnie kwiatami i pomarańczą. A na drzewach rosną serdelki z czekolady. W rzeczkach płyną strumienie kawki razem z mleczkiem. Jedzonko zjawia się jak dobry duch w takiej postaci w jakiej zamarzę... Na talerzykach ze srebra i złotej pajęczynki. Nimfy bose przynoszą do mnie ciekawostki wiosennego świata. Małe żuczki o stalowych pancerzykach błyszczących jak granatowa noc, wiewiórki mówiące ludzkim szeptem, śmiejące się krasnale z rozczochranym włosami. Ludzie cały czas się uśmiechają i kłaniają mi nisko szepcząc: kochamy Cię ... kochamy... Góry są z przepysznych piernikowych ciasteczek z marcepanem w miejscu gdzie normalnie powinien być śnieg. Zwierzęta chodzą na paluszkach kiedy śpię i bawią się wesoło ze mną kiedy mam ochotę się bawić. Kołderka spada z nieba codziennie nowiutka i pachnąca świeżym praniem prosto na mnie i od razu mnie przykrywa. Za chwilę zjawia się Dobra Wróżka i całuje w czółko na dobranoc... W nocy śnią mi się same bezpieczne i piękne rzeczy. Po obudzeniu stoi już przed łóżeczkiem pachnące śniadanko z dymiącym kubeczkiem kakao ze świeżutkimi bułeczkami. Święty Mikołaj od razu pyta się mnie - czy nie chciałbym przypadkiem dostać wcześniej prezentów. Nie ma sensu czekać do Bożego Narodzenia. Oczywiście ja chcę - więc grzebię w wielkim worku z najróżniejszymi prezentami i wybieram... wybieram... wybieram...
Kiedy już wybiorę wiatr unosi mnie na poduszkach obłoków ponad zieloną trawą na kołyszący spacer. Widzę z góry malutki świat - rozsłoneczniony światłem ciepłym i nadającym życiu sens. Zapewne usypiam od kołyszących ruchów wiatru. Jak milutko jest spać w bezpiecznych objęciach obłoków na cieplutkim słonku...Ach... leżeć na słonku i wygrzewać ciałko ... albo w kwiatach które odurzająco pachną ... albo w cieniu wielkich drzew pod którymi sennie brzęczą owady... Na pewno gdzieś jest taki świat - tylko trzeba poszukać.
Stoję nad przepaścią...widzę tylko moją bezsilność. To sprawia, że czuję sie jeszcze słabsza. Pochłania mnie bez reszty. Każda próba ucieczki, kończy się tak samo...tak samo źle dla mnie. Jedynym wyjściem, które wydaje mi się najlepszym, to poddać się tej bezsilności....
Pamiętam, jakby to było wczoraj...
błękitne niebo, ciepłe słońce, wiatr...
i Ty, delikatnie muskający moje ciało.
Zakochani, zwariowani, zakręceni,
zniewoleni, zauroczeni, nigdy zmęczeni.
Umieściłam w moim profilu piosenkę Lennona pt „ Imagine - Wyobraź sobie". Mam wiele estymy dla tej piosenki. Myślę, że nie jest rzeczą trudna przekroczyć granicę wyobraźni i ujrzeć oczyma duszy doskonały świat. Lenon idealnie wyraził w tekście piosenki doskonały świat, a zatem nic już nie można dodać .....
". Imagine " - Wyobraź Sobie"
Wyobraź sobie że nie ma nieba
To nie jest trudne jeśli spróbujesz
Żadnego piekła pod nami
Nad Nami tylko Niebo
Wyobraź sobie wszystkich ludzi
Żyjących dla dzisiaj
Wyobraź sobie że nie ma krajów
To nie jest trudne do zrobienia
Nic dla czego można byłoby zabić albo umrzeć
Żadnych religii
Wyobraź sobie wszystkich ludzi
Żyjących w pokoju
Mówisz że jestem marzycielem
Ale nie jestem jedyny
Mam nadzieje że któregoś dnia przyłączysz sie do nas
I świat będzie żył jako jeden
Wyobraź sobie żadnych własności
Zastanawiam się czy potrafisz
Żadnej chciwości i głodu
Braterstwo ludzi
Dzielące się światem
Mówisz że jestem marzycielem
Ale nie jestem jedyny
Mam nadzieje że któregoś dnia przyłączysz sie do nas
I świat będzie żył jako jeden.
20.07.2000
Prawie zapomniałam jak smakuje Twój dotyk. Tak bardzo staram się go zachować w pamięci...Bez niego nie umiem pływać, tonę w szarej codzienności.
Ten głos w słuchawce, który budził i mówił dobranoc, który koił...
Chcę Ci tyle mówić i tyle milczeć.
Tak tęsknię za zapachem...karmelu, przecież wiesz.
Gdzieś.......jesteś ze mną w tej okrutnej rzeczywistości.......Dlatego codziennie piszę list do Twojego serca, do Twoich oczu, dłoni, włosów...do Ciebie.
Powstało to w chwilach bardzo dla mnie trudnych...Ciężar noszę do dzisiaj i nosić już będę zawsze.
Od tamtej też pory zaczęła się moja przygoda z.... no właśnie z czym tak naprawdę? To, co tu czytacie, to ja....
Są chwile, kiedy tak trudno wyrazić nam to, co czujemy. Bojąc się odrzucenia, milczymy i....i cierpimy. Pamiętaj(cie), w życiu piękne są TYLKO chwile (jak to śpiewał Rysiek :) ), dlatego nie bój(cie) się i czerp(cie) z życia wszystko co najlepsze. Ono jest dla Ciebie(Was).
Ja uczę się życia na nowo. Nie jest łatwo, ale dziękuje Temu Najwspanialszemu, za każdą kolejną minutę.
Mam nadzieję, że już niedługo będziecie mogli przeczytać tu coś bardziej optymistycznego. Trzymajcie kciuki, chociaż mówią, że są zdradliwe, to i tak je trzymajcie. Pozdrawiam goraco.
" Jeśli kochasz.. Twój świat ma odpływy i przypływy, jak statek na morzu.. lecz zawsze wita Cię ten sam port.... Jeśli kochasz.. czasem jesteś zmuszona (y) chodzic po kamieniach, które ranią Ci stopy.. jednak ciepły piasek pozwala im odpocząć i dalej iść.. Czasem Twój świat pokrywa gęsta mgła.. jednak gdzieś dalej jest promyk, którego szukasz.. Dojrzyj go.. jest tak niedaleko.. Są momenty, gdy słońce chowa się za horyzont.. aby rano znów świecić..ponad czasem.. Niekiedy żar słońca staje się nieznośny.. Jednak zawsze możesz skryć się pod drzewem wspomnień i myśli..
Czasem jest stromo..boisz się lawiny.. ale przyjrzyj się, jak wiele możesz zyskać..- nie bój się swoich uczuć.. Choć droga Miłości jest kręta.. i choć czasem most się kończy.. Miłość odnajdzie inną drogę..
Nie ważne gdzie jesteś, co robisz, jak żyjesz.. bo kiedy kochasz.. jesteś Kimś - Jesteś Człowiekiem.. "
Wnuczek się już usamodzielnia , wczoraj nam wszystkim w domu oświadczył ..,że już sam będzie chodził do szkoły, zna już cała drogę łącznie z jednym przejściem przez ulicę..wiem rozglądam się ..czy mogę wejść na ulicę. Z :duszą na ramieniu, pozwoliłam mu samemu iść do szkoły, nic mi innego nie pozostało , jak mu pozwolić na pójście samemu do szkoły, no i poszedł, z okna zerkałam jakim tempem pójdzie ..bo na 8.oo musiał zdąrzyć, a ja nasłuchiwałam czy mogłoby się cos nieprzewidzianego wydarzyć , ( bo jakieś nieszczęście nie jest trudno ::) no i wszystko było dobrze, wrócił do domu ,a mnie kamień z serca spadł, jak tu się nie martwić ???to ,że jest wysokim chłopcem, ale myśli jeszcze mogą być u niego różne, jakiegoś psikusa wywinąć..a ja będę drżała i serce mi do gardła skakało i dostawało..,stwierdziłam,że już od spódniczki mamusi się odkleił, ja spokojna jakby..., co już jestem.Czas mie naglił, bo miałam umówioną wizytę lekarską...i wszystko się udało mi załawić po mojej myśli.Więc nie taki diabeł straszny jak go malują.. Teraz spokojnie sobie notatki piszę, obiad gotuję ,a po obiedzie dziarsko maszerujac 300 m (ode mnie , do Domu Kultury ..na koncert zespołu .,KANTYLENA ,
Zespół wokalny z Człuchowa w woj. pomorskim. Zespół liczy 17 osób. W repertuarze są pieśni: poważne, patriotyczne, ludowe, biesiadne oraz kolędy w opracowaniu na 2, 3 i 4 głosy.( jest narazie strona zespołu w rozbudowie, ale w najbliższym czasie zostanie uaktualniony o:dyplomy,podziękowania , zdjęcia z naszych występów...)
Sama, sama, zupełnie sama.
W tym samym miejscu ale w innym czasie
Sama, sama, jak drzewo na pustyni
Tak wiele się zmieniło od tamtej jesieni
Kto odprowadzi mie do domu dzisiejszej nocy?
Kto ukołysze mnie do snu dzisiejszej nocy?
Kto wyzna mi miłość dzisiejszej nocy?
Kto obudzi się obok mnie jutrzejszego poranka
Kto ...Kto ..zadaję sobie wciąż to pytanie !!!
A odpowiedzi wciąż mi brakuje....nie jestem w stanie,
Jej odnaleźć w wieku jesieni..a samej zupełnie jest źle ...!!
Czekam na jakiś znak ???
Wszystko co piękne to się już skończyło. Było to dla mnie miłe zaskoczenie ze strony córki... nawet mi przez myśl nie przeszlo,że ja będe jeszcze zwiedzała Pragę..Piękne miasto, architektura, zabytki, zamki,kościoły ,galerie, muzea...no i nocą grające fontanny..muzyka klasyczna ( mam wideo ale chyba trochę za duży rozmiar, bo wstawiając je nie chciał mi komp przyjąć (a jak wiecie nie znam się ..jak to wstaiwć mam )ale trochę zdjęć z jaskiń, z kolejki linowej, ogrodów mam zapisane. Nie żałuję wcale wydanych koron..warto było zobaczyć ..zachwycić się też innym krajem..
Pamietaj ze....
Nie ma rzeczy niemozliwych,
gdy jestes dla innych zyczliwy.
Gdy smiejesz sie od ucha do ucha.
Bowiem smiech jest tlenem dla duszy,
kazdego taki szczery smiech wzruszy.
Smiej sie szczerze do ludzi
a smiechTwoj zaufanie w nich wzbudzi.
Smiech jest zrodlem energi i urody
i kazdy musi miec do smiechu powody.
Niech sie smieja Twoje usta, oczy, cialo,
tak jak by Ci usmiechu bylo ciagle malo.
Kazdy z Nas ma w zyciu upadki i wzloty
a smiech jest lekarstwem na ludzkie klopoty.
Wiec nie zapominaj, gdy na ulicy mijasz
drugiego czlowieka, niech buzia Twa
do niego sie usmiecha.
Najmiejsza radosc to dla cierpiacego szczescie.
Dzialania usmiechnietych sa efektywniejsze.
Z usmiechem na twarzy jestesmy doskonalsi.
Kazda drobna radoscia zycia sie radujmy
i innym nasz cenny usmiech podarujmy,
by mogli cieszyc sie z nami,
zycia cudownymi godzinami.
****20. 06. 2008****
Anetchen
Jak zagubione dziecko
szukające schronienia
Przytul mnie...
Otul ciepłem oddechu
Pieszczotą czułego słowa
Przytul mnie...
Troskliwym pocałunkiem w czoło
Przytul mnie..
Delikatnie z czułością
Tak jak tylko Ty potrafisz
Ukochaj mnie...
A będzie nam razem dobrze
Zobaczysz...
Spotkałem Wolność. Miała postać starca. Stała zgarbiona i zamyślona nad krawędzią ogromnego wąwozu. W dole pobłyskiwała wstążka wody. Po drugiej stronie wspinała się stroma i kamienista ściana. Wiatr szarpał jej ubraniami. Sprawiała wrażenie zaniedbanej... Powiedziałem do niej o swojej tęsknocie... o tym jak pragnę być ciągle z nią - Wolnością...Jak pragnę z całych sił... całym swoim sercem....
Spojrzała dziwnie i wzruszyła ramionami. Przeczesała włosy zakrzywionymi palcami jak wielkim grzebieniem...
Uśmiechałem się zbity z tropu i patrzyłem z oddaniem i wiernością w jej oczy...
„Pozwól zostać ze sobą do krańca mych dni" - szepnąłem - „-tak długo Cię szukałem, tak długo wędrowałem przez labirynty życia, żeby wreszcie znaleźć Ciebie tutaj..."
Wolność popatrzyła na mnie ze wzrokiem smutnym i nieobecnym... Milczała.
„O Wolności! Moja najpiękniejsza i wytęskniona, pozwól mi być Twoi oddanym sługą, teraz chyba nie potrafiłbym żyć bez Ciebie... Dość mam zniewolenia i kłamstw, które idą wraz z nim w parze, chcę Ciebie Wolności i Twojej Prawdy..."
Szeptałem tak coraz goręcej i coraz głośniej...
Wolność nabrała głęboko powietrza. Westchnęła. Rozpostarła szeroko na boki swoje ramiona.
Wyglądała przez chwilę jakby chciała odlecieć. Mimo jej niedbałych szat i starczego wyglądu miała w sobie nieznaną potęgę.
Stałą wystawiając twarz na podmuchy wiatru który wił się szarpiąc kępki traw wystające z krawędzi urwiska.
„No to chodź ze mną, mój sługo!" - to były jedyne słowa jakie wypowiedziała i pochyliła się nad przepaścią ... jak ptak z rozłożystymi skrzydłami, wyprostowana jak struna położyła się na wiatr i skoczyła w otchłań przepaści.
Przez chwilę stałem zdumiony jej odejściem i oniemiały. Sparaliżował mnie strach. Cisza dźwięczała teraz mi w uszach i zniknął szelest jej szat i łopot rękawów...
Było całkowicie cicho i z przerażeniem czekałem na odgłos uderzenia. Uderzenia jej ciała o dno wąwozu...
Bałem się podejść do krawędzi i spojrzeć w dół...
Bałem się odejść w drugą stronę... bez Niej, bez Wolności, której tak długo szukałem...
Nawet już nie liczyłem lat, nawet nie wiedziałem jak wiele czasu poświęciłem dla niej... i teraz w jednej chwili ją tracę ?
Padłem na ziemię i podczołgałem się nad urwisko. Spojrzałem. W dole słońce lśniło klejnocikami na strużce płynącej po dnie. Nie było śladu po Niej ...
Leżałem tak do wieczora... Potem nie pamiętam czy minął jeden dzień, czy dwa...
Gdy wstałem było pusto... i ciemno...
Wróciłem do domu... Przygnębiony i bez sił... Zakończyłem swą podróż. Nie stać mnie na kolejną...
Nie chcę już Jej szukać, skoro i Ona mnie nie chce... Wolność ... tak bliska i tak daleka...
Teraz zauważyłem jak bardzo zapomniałem o sobie... Szukałem nie zważając na upływ czasu. Szukałem Jej nie troszcząc się o zdrowie i siły, nie zważałem na swój wygląd i ubranie. Teraz siadłem przed lustrem. Postanowiłem umrzeć. Lecz nie chciałem umierać brudny i zaniedbany.... Przyniosłem brzytwę, mydło, ręcznik i czystą koszulę. Spojrzałem w odbicie... zdrętwiałem a ciarki jak kolce przeszły po mojej skórze. Patrzyłem w twarz, którą znałem. Znałem z nad przepaści. To byłą twarz Wolności.... I takie same ubranie i taka sam starcza ręka ... przeczesałem włosy.... Boże ... ten sam gest , ten sam smutek i zamyślenie. Siedziałem a ogień palił się w moich włosach. Siedziałem bez ruchu ... dreszcze szarpały moją piersią ... głową... plecami... płomienie pochłonęły mnie całego...
Wolność - ta w lustrze - uśmiechnęła się łagodnie i pocałowała mnie w czoło ... bez słów...
D.H. 22marca2008
Miłość, kochanie... jest czasami malutka...
Czasami tylko potrafi całować...
Niczym stokrotka... albo niezabudka
A czasem potrafi zupełnie zwariować
I wtedy ognista bez opamiętania
rozszarpuje więzy i gwiazdami rzuca
I boleśnie jęczy i zrywa ubrania
Naga i ...wielka ...i prawie bez czucia...
Siedziałem pod drewnianym dachem. Krople bębniły, bębniły... jakby Stary Człowiek stukał palcem w puszkę...
Pustą...
pachniało tlenem mocno ... trawa słodka i ziemia czarna, cierpka... ulatywały ponad liście dębu...
Sosny rozdarły powietrze i natychmiast prawie świat zniknął na ułamek sekundy. Huk obezwładnił mój oddech i za chwilę serce wyskoczyło z ciała... Błyskawica wdarła się głęboko pod ziemię odzierając drzewo z ubrania...
Nagie i dymiące stało przede mną...
Zapragnąłem abyś Ty stała przede mną parująca pożądaniem , spalona ogniem... odarta z resztki śliskiej nylonowej...koszuli... W rozsypanych wokół pończochach, czerniach i czerwieniach nieznanej formy ...
bosa..
unieruchomiona ognistym płomieniem i pragnąca spalenia...
pragnąca całkowitego oddania siebie i swojej najciemniejszej kropli...
do końca i bez litości... do samego rana i uległości powietrza...
Ono układa się pod stopami... ono jest w moim wnętrzu i opływa mnie zewnątrz... stań się moim powietrzem... po którym ja będę chodził...deptał... miękko nagą stopą...będę Cię wdychał... będę Cię przecinał nożem jak piorun - drzewo... a Ty Staniesz się co raz piękniejsza... coraz boleśniej karminowa... i oddana po granice życia...
Aż ogień sięgnie nieba... i spali słońce... i zwęgli księżyce... popali gwiazdy... i wybuchną gejzery krzyku...jak ptaki spadną w głąb studni i zawirują pod wodą ...
I pożar zasyczy bielą ...mgłą... zasnute oczy Twoje ...
I usta rozchylone... zapomną co chciały powiedzieć i będą łapczywie spijać ciszę...
Twoja skóra pomiesza się z moją... nie będzie gdzie uciekać...łezka spłynie na Twoje udo... i podąży do warg odchylonych...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życze w tym Nowym Roku wiele sukcesów w życiu i Pracy zawodowej oraz spełnienia marzeń .
wtorek, 11 listopada 2008
I pomyslec ze tak dawno mnie tu nie bylo az wierzyc sie nie chce Prawda ?
Pozdrowionka dla Wszystkich Polchatowiczów.

Spotkałam Cię dzisiaj... w moim śnie. Przyszedłeś, tak długo oczekiwany... i znowu wszystko jest takie proste jak kiedyś.... czuję zapach....karmelu :)))))
05.12.2009
Idąc przez park, w sobotni poranek zastanawiam się, jak to jest mozliwe...jak możliwe jest to, że wszystko widzę w tylu barwach, zapachach, wrażeniach...Tak trudno mi to wszystko opisać, w taki sposób, aby inni wiedzieli, dokładnie tak jak ja. I dlaczego nikt nie zna odpowiedzi?
14.11.2009
Za każdym razem, gdy idę ulicami, na których wieczór położył palec, by przywołać je do ciszy, udaje mi się usłyszeć ten dźwiek...mój rytm wpisany w wilgotne chodniki, syk autobusów i pikanie świateł dla pieszych./EDI
Cząstka mnie nie chce odejść
Każdego dnia przypominam sobie, jak bardzo jej nienawidzę
Obciążona konsekwencjami
Nie mogę żyć bez tego, wiec to jest bez sensu
Chcę to wyciąćz mojej duszy
I żyć z otwartą "dziurą"
Przejąć kontrolę nad własnym życiem.... /L.P.
Otwieramy drzwi zamknięte
Przedzieramy się przez wiatr
Podajemy sobie ręce
Tłumaczymy sobie świat
Jacy jesteśmy?
Kto z nas to odgadnie?
Kto nam podpowie, jak żyć?
Szukamy perły pod wodą na dnie
Szukamy marzeń, by śnić
Czasami słońce mamy za plecami
I cień się wydłuża jak szarość
Szczęście wędruje innymi drogami
O rade nie pyta nas radość
Tacy jesteśmy, jacy jesteśmy
Nad nami gwiazdy te same
Miłość, co jest w nas, do góry wznieśmy
I stańmy ramie w ramie
Róbmy, co robić umiemy najlepiej
Kochać, a trudna to sztuka
Taka jest rola doli człowieka
Szukac, bo znajduje ten co szuka.
Zapraszam wszystkich i każdego z osobna,na rozmowę związaną,z przyjażnią,miłością i sercem.
Miesiącu sierpniu i we wrześniu świętowaliśmy dwie rocznice ślubów ..siostry i szwagra , którzy obchodzili 25 rocznicę ślubu czyli SREBRNE WESELE, - 6 ROCZNICE ślubu obchodził mój syn .. WESELE CUKROWE, dzisiaj jubilatami są siostra ze szwagrem- " WESELE PERŁOWE" - 30 LAT WSPÓLNEGO P OŻYCIA... OBCHODZI ... SIOSTRA ZE SZWAGREM .a 21 września ślubowała ... moja córka WESELE JEDWABNE , ja jestem babcią 7 letniego wnuka od córki (znak zodiaku - koziorożec) i 3 letnią wnuczką od syna( z pod znaku zodiaku skorpiona ) , drugie dzieciątko jest w drodze ... rozwiązanie nastąpi w m-cu lutym ,może będzie też zimowny znak zodiaku wodnik
Może być szczególną okazją do tego,
by się zatrzymać i spojrzeć wstecz na to,
co osiągnęliście w ciągu waszego małżeństwa.
Jest to czas zarezerwowany na wspomnienia
radosnych chwil oraz rozwiązanych problemów.
To czas na podziękowanie Bogu
za rozwój waszej miłości
i trwałości waszego małżeństwa.
Z okazji święta Waszego
życzymy wszystkiego najlepszego:
niech każdy dzień dostarcza radości
i uśmiech zawsze w sercach gości,
niechaj problemy Was omijają,
a wszyscy bardzo Was kochają,
Bo jak nikt inny na świecie,
Wy na to zasługujecie!
Jak wiele polskich rodzin, nasze więzy rodzinne są bardzo silne , przemawiają przez nie uczucia, radości , miłości,humoru i wzajemnych odwiedzin.Gdy już zabrakło wśród nas ,naszych rodziców, to bardziej się zbliżyliśmy do siebie. Życie pisze dla nas scenariusz, prowadząc nas swoją drogą...




Piknik był świetny, wielkie grillowanie.. z boku dochodził zapach pieczonego mięsa, kaszanki,..stół zastawiony wszelkimi surówkami. palce lizać, dostaliśmy sms o podsumowaniu konkursu i Kierownik zespołu z dwiema uczestniczkami, wysłuchał przewodniczącego jurry, no i wielkie brawa i hurra zespół zajął 2 miejsce na 35 uczestniczących.. była radość gdy dotarł do nas ponownie ...piwo wtedy polało się strumieniem..."biedny jedynie był wynajety kierowca busiku" ale i on na dowiezienie nas bezpiecznie na miejsce (miejscami droga była mokra..i nie trudno było wpaść w poślizg) dostał ,kasę z kapelusza...My rozeszliśmy się do domów...pozostało jedynie teraz nam powspominać .
Różo czerwona, płomienno ruda
Czy kiedy włożę Cię między cuda
Nie będziesz czuła się tutaj obco
Wśród chłodu - niczym szczyty lodowców
Bo człowiek w pędzie codziennych zdarzeń
Zapomniał w cudach umieścić marzeń
I w duszy wzniecić zwyczajny płomień
Pośród swej władzy, podbojów, wojen...
Królowo kwiatów, cierni i woni
Pragnę przed Tobą się cicho skłonić
W tęsknocie serca w zburzeniu zmysłów
Jesteś zachwytu kropelką czystą
I jeśli złoto, diamenty, władza
Jeśli Ci jednak będą przeszkadzać
To Cię położę prosto na ziemi
Zwykłej i czarnej, pełnej korzeni...
I pełnej życia - radości, płaczu...
...Ciszy - co więcej niż słowa znaczy
Nie kocham Cię za to kim jesteś,
ale za to jaki jesteś kiedy przybywam z Tobą.
Nikt nie zasługuje na Twoje łzy,
a ten kto na nie zasługuje na pewno nie doprowadzi Cię do płaczu.
Jeżeli ktoś nie kocha Cię tak jak byś tego chciał,
nie oznacza to, że nie kocha Cię On z całego serca i ponad życie.
Prawdziwy przyjaciel jest z Tobą na dobre i na złe.
Czujecie ten powiew? To szalona podróż w nieznane! To najpiękniejsza perła jaką znalazłem!!!- krzyczałem jak mały chłopczyk wychylony z pędzącego auta.
Wyobrażałem sobie, że jestem na pełnym morzu w łodzi, która pędzi jak rakieta nic nie robiąc sobie z fal. Wiatr owiewał mi twarz, chłodził gorące czoło, umykał pod koszulę łopocząc rytmicznie.
Siedziałem w miękkim fotelu z czerwonej skóry. Prócz białej koszuli miałem na sobie tylko spodenki, no i... zegarek. Lubiłem chodzić boso, czuć każdy z kształtów dotykający moich stóp. Kiedy miałem dziesięć lat biegałem boso po łące łapiąc motyle. Udało mi się złapać motyla o przepięknych kształtach. Mój tato, który wtedy był jeszcze łagodny i kochany powiedział mi że to - Paź Królowej. Chyba ta świadomość istnienia motyla, który posiada imię i należy do królowej, kogoś, kto na niego czeka i tęskni spowodowała, że ostatecznie wypuściłem go wysoko pod niebo.
Kiedy Ja ostatnio byłem taki...? Czy czas płynie do przodu czy na boki?
Dlaczego nie mogę sięgnąć do tyłu?
- Nie martw się chłopie! - Czas położył mi rękę na karku jak stary kumpel. Ostatecznie znaliśmy się od urodzenia. Ubrany był w śnieżno-białą marynarkę i koszulkę polo. Elegancki jak zawsze. Był dokładnie w moim wieku, tylko jakiś, taki poważny. Schowałem głowę do wnętrza i zasunąłem okno.
Przyjrzałem mu się uważniej - nie ogoliłeś się dzisiaj?- spytałem.
Nie! - odpowiedział lekko.
Przypominał mi ojca, tego z łąki pełnej motyli. Kiedy jednak po latach alkohol wypełnił jego ciało i duszę - wzrok ojca stał się pełen beznamiętnej i tępej agresji...
Pamiętam jak dziś sygnał karetki pogotowia i białą, matową szybę przed moimi oczami. Krew wyciekała spod bandaży i kapała z mojego czoła a przerażona babcia trzymała mnie za rękę szepcząc - o mój Boże, o mój Boże!
Zamierzam dzisiaj wykonać najważniejszą czynność w Twoim życiu - odezwał się Czas.
Pokiwałem głową, ale nie powiedziałem nic. Widziałem, że dowiem się w swoim czasie. Czułem jak samochód nabiera prędkości. Z sekundy na sekundę coraz szybciej pędziliśmy przez ulice miasta.
Tylko mnie nie zabij ! - krzyknąłem do niego.
Pokiwał głową na boki - nie słyszę Cię - krzyknął, kręcąc kierownicą przy kolejnym zakręcie.
NIE ZABIJ MNIE ! - wrzasnąłem ile sił, kiedy o mało nie huknęliśmy w ścianę.
Wyrosła przed nami jakby spadła z nieba.
Pasy szarpnęły mną i świat zawirował milionem rozmazanych barw. Zanim ucichł pisk opon staliśmy dymiąc jak parowóz a resztki kurzu przesyconego światłem opadały powoli na ziemię.
Ściana była czerwona i obsmarowana tysiącami małych i dużych napisików. Z trudem otworzyłem drzwi- zacinały się odkąd mój ojciec nie zauważył grubasa na harleju. Stanąłem prostując obolałe plecy.
To graffiti - profesorskim tonem powiedział Czas podchodząc do ściany.
Zobacz tutaj - pochylił się nisko i odkurzył palcami małe literki. Roztrącając resztki kurzu podszedłem do ściany. Przykucnąłem. Napis był stary. Ten, kto go namalował, używał chyba lewej ręki. Był wykonany z zadziwiającą starannością dbałością o szczegóły. Bardziej jednak zdumiała mnie treść.
No to on chyba już nie żyje - mruknąłem pod nosem.
Pewnie tak, jego czas już minął - zaśmiał się z lekką ironią Czas.
Ale ja z tobą jeszcze nie skończyłem! - jego biały garnitur lśnił w słońcu.
Tylko spróbuj! - pogroziłem palcem i wyciągnąłem spray.
Wiedziałem po co ty przyjechaliśmy. Patrzyłem na napisy w niezliczonych i nieznanych mi językach. Wszystkie liczyły nie więcej niż kilka, no może kilkanaście słów. W końcu trudno mi było określić niektóre wschodnie hieroglify. Musiałem zostawić kilka słów od siebie.
Ale tylko kilka? Kilka słów najważniejszych w moim życiu. Mógłbym napisać o swojej tęsknocie za łagodnym i dobrym tatą, który zniknął nagle i zostawił po sobie zimna pustkę. Mógłbym napisać o mojej mamie, łagodnej i kruchej istocie, która oprócz miłości nie umiała nic więcej zaoferować. Nie potrafiła poukładać świata, uporządkować zwykłych przedmiotów wokół naszej rodziny, nie umiała obronić siebie ani mnie - przed ciosami szaleństwa. Szaleństwa zrodzonego w cierpiącym umyśle mojego pijanego ojca. Poczułem ołowianą wagę tej chwili.
Kilka słów. Dla potomnych.
Czas nadstawił twarz do słońca i grzał się w jego promieniach.
Nie śpiesz się- mruknął - masz czas - znowu się zaśmiał. Widać było po nim, że nigdzie mu nie śpieszno.
Sam siebie, nie przegonisz- zwykł mawiać w takich momentach.
Kilka słów na ścianie Radości i Cierpienia, na ścianie Narodzin i Umierania, na ścianie Ludzkiego Losu... Czułem jak mi drętwieją dłonie.
Czas stał zasłuchany w ciszę przerywaną syczeniem mojego spraya. Oddychając powoli i głęboko grzał policzki na słońcu. Pachniało rozgrzaną cegłą i kwaśną wonią rozpuszczalnika.
Już! Szturchnąłem go w ramię.
Już napisałem!
To co? lecimy ? Czas energicznie ruszył do przodu.
Nie przeczytasz ? Zdziwiony złapałem go za rękaw.
A! jasne! - uprzejmie rzekł Czas jakby chodziło o wyświadczenie drobnej przysługi w zamian za otrzymaną grzeczność.
Spojrzał nie zmieniając wyrazu twarzy.
Fajne! Skomentował i ruszył raźno w stronę samochodu.
Stałem dalej i patrzyłem na swój napis. I to wszystko, już? cały komentarz?
Czytałem go znowu...i znowu.
To miały być najważniejsze słowa w moim życiu.
Sam powiedziałeś - najważniejsza czynność w Twoim życiu- mruknąłem pod nosem.
Ale on już mnie nie słyszał, siedział za kierownicą w samochodzie.
Idziesz ? - usłyszałem jakby z oddali.
No tak. Czas mi ucieka...
Uwielbiam łóżko...Mogę leżeć w nim godzinami...
głaskać sufitu aksamit myślami
bielutki krochmalony opłatek pościeli
na nagim ciele lgnie jak pocałunek
ogromny pocałunek bo mam ciało wielkie
czasami nie potrafię go podnieść ponad smuteczek
ponad rozżalenie i bezmyślny sen
Bardzo lubię łóżko w którym mógłbym mieszkać
Tylko potrzebny mi jeden jeszcze piecyk
Ciepły i głaciutki w moje rozczochranie
Wplątany płomieniem pachnącego ciała
Kiedy okno puka deszczowymi paluszkami
I parapet spija kropelki nieba
Pod poduszką łaskocze zapomniany budzik
Przypomnieniem że życie puścić przodem trzeba
I wyciągnąć dreszczami nasiąknięte ciało
Przycisnąć mocno i przylgnąć zachłannie
Do Twojego gorąca, Twojej wyobraźni
Razem utkać marzenia i popłynąć w górę
Tam już czasu nie ma i nie ma pośpiechu
W nieładzie pościeli szukają się stopy
Paluszkami stykając sennie albo czule
Lampka świeci cicho mrucząc coś pod nosem
Odpinając guziki pod płótna koszule wsuwam
Mokre palce swoich tęsknych dłoni ...
Uwielbiam łóżko i małą zatokę...
Oceanu gdzie Twoja muszelka faluje...
D.G. 17marca2008
Tak sobie dzisiaj rozmyślałam jaki jest sens zawierać szkolne przyjaźnie. Przyjaciele ze szkoły i tak cie zdradzą a po jakimś czasie będą już twoimi wrogami. Więc po co tworzymy szkolne przyjaźnie? Dla zabawy, czy dla towrzystwa? A może po to, żeby mieć się komu wygadać? Ja uważam, że tylko osoby z rodziny mogą być naszymi prawdziwmi przyjaciółmi. Czy ktokolwiek z rodziny kiedykolwiek was zdradził lub ośmieszył, lub chodźby wydał waszą tajemnicę? W moim przypadku nie, i podejrzewam, że większości z nas też się tak nie zdażyło. Więc po co szukamy szkolnych przyjaźni, skoro mamy przyjaciół w swojej rodzinie. Ja obecnie mam przyjaciół i w rodzinie i w szkole. Ale cały czas dręczy mnie pytanie PO CO?
Pozdrawiam,
Blogger_Evcia
Rusz się moja maleńka najmniejsza gwiazdeczko - zawołałem do chwilki, która nadbiegła bosa i zziębnięta. Miała katar u nosa i była strasznie zasmarkana... O!! takie chwile są jak motylek... chlap ją kapciem i tyle...
Ale chwilunia pełna bezbrzeżnego kataru wylewała się dalej poprzez brzegi mojej cierpliwości. O żesz Ty!!! W mordę !!!! i w ogóle!!! Poszła Ty zmoro rozsmarkana...
-Nie wyrzucaj mnie - zachlipała- to ja Twoja wrażliwość.
A tupa wielka z trąpkom w oku!!!! Wrażliwość to moja druga żona uczulona na penicylinę a nie Ty gilu fioletowy... Ajjajajajajaj - urwała się chlapiąc o naderwaną burtę mojej cierpliwości koniuszkiem flegmowatego gila.
- „No i poszła sobie... I fajnie...Nie potrzebujemy jej - prawda koleś???"
Kolejna chwilusia klepnęła mnie protekcjonalnie po ramieniu...
Żuję gumę i mam tłuste włosy ale Ty mnie rozumiesz i ja Cię rozumiem- Kurna !!! Eureka!!! Jak my siem świetnie rozumniemy... Chwilusia stała oparta o mnie jak o parapet i dłubała w nosie.
Łup!!! Dostała w ryj. Nie, nie ode mnie. O co wy mnie posądzacie. Chwile należy szanować - choćby były takie jak ta przed chwilą...Dostała od życia... Bo życie to ... kto to odgadnie jakie jest i o co mu chodzi ?? kto to odgadnie- temu Nobla !!... i to w dodatku oryginalnego, świeżutko wykopanego z ziemi...
Jestem zmęczony - szepnął Wielki Wódz i pier-olnął pióropusz o ziemię. Jego niezbyt liczne włosy na głowie, klacie i łydkach pokłoniły się z wiatrem. Hej ho !!!!- zawołało echo.
A pal się !!! - warknął wyraźnie zniechęcony wódz. Siadł na ziemi i leciutko pieszczotliwie sobie popierdnął. Ziemia mu odpierdnęła. Wydawało się, że z wdzięczności...
No! Przynajmniej natura umie się zachować - burknął wódz bez pióropusza.
I wtedy - stało się. Góry zadrżały i posypały się drobne kamienie wzbijając tumany kurzu.
Wódz poderwał się i rozejrzał gwałtownie...Kie licho ??? - zapytał sam siebie ???
Chwila drżała ciszą . Ostatnie kamyki kończyły swój turlany taniec aż znieruchomiały...
Wtedy trzasnęło jakby spod ziemi... Rozległ się huk pękającego granitu. A cały glob pod nogami zaczął wariować i wyginać się na różne strony i poziomy... Wódz padł płasko na wariującą murawę i przylgnął chciwie do trawy. Powoli rozedrgany świat uspokajał się...
Obrazy przed oczami znowu nabrały wyrazistości...Wódz przeczesał nerwowo resztki włosów na swoim czerepie...
Ty cholerko!!! - zasapał z mieszaniną respektu i podziwu!!! To ty tak do mnie - od razu z grubej rury!!! A ja chciałem po dobroci...
Gówno po dobroci - odpowiedziało echo.
Rzuciłeś insygnia władzy i honoru i zaświeciłeś łysym garnkiem mi w oczy. Zakładaj pióropusz i do roboty!!!
Wódz lekko urażonym wzrokiem zerknął na wielką szczelinę w kamiennym zboczu...
Spokojnie, spokojnie maleńka... zamruczał - żeby jakoś wyjść z honorem.
A pióropusz zakładam bo i tak miałem taki zamiar!!!!!
Zdjąłem tylko na chwilę...
I spodnie podciągnij!!! Zawołało za nim echo, ale wódz udał taktownie, że tego nie słyszy...
Podciągnął spodnie gdy skryły go zarośla.
Pomyślał sobie, że życie wodza nie jest lekkie...
No po bardzo dlugiej przerwie w pisaniu o polchacie na blogu :] kolejny watek opowieści polchatowej czas zaczać :]
Tak wiec co slychać u polchata ?
- No mysle ze coraz lepiej Polchat 3.0 coraz bardziej zaawansowany
- Została napisana platforma dzieki ktorej polchat bedzie umieszczony na Myspace i w przyszlosci tez Facebooku
- Mamy nowy ładny generator kodow na www
- Poprawiliśmy spoooooooro błędów i błędzików
- Z dnia nadzień na polchacie odbywa sie coraz więcej rozmow ze znanymi ludzmi
Mielismy juz skoczkow biatlonistwo piosenkarzy i siatkarki planujemy zbudować specjalny watek na stronie w ktorym takie wydarzenia benda rozglaszane i mam nadzieje ze któregoś dnia dojdzie do tego że takich chatów bedzie codziennie po kilka :]
- Jest nas coraz więcej i polchat znowu zaczoł sie dynamicznie rozwijać nie tylko programistycznie ale również pod względem ludzi.
Jedyne co mnie martwi ze nasze forum jest tak mało oblegane i nie mam pomysłów co z tym zrobić .
no i lep mnie boli dzisiaj ze hoho :]
Bella - słowo ‘bella' narodziło się wraz z nią
Poprzez swe ciało i swe nagie stopy, ona
jest uniesieniem który uchwyciłbym i złapałbym,
lecz wznosi się z piekła by schwycić mnie
Zajrzałem pod jej cygańską sukienkę
Jakże teraz mogę modlić się do Maryi Panny?
Czyż
jest ktoś kto rzuciłby pierwszym kamieniem?
Należałoby go zetrzeć z powierzchni ziemi!
Choćby i diabeł niech sprawi, bym spędził życie
Z palcami we włosach Esmeraldy
Bella - w nią wcielił się demon
który odwraca me spojrzenie od Boga, ona
wzbudziła we mnie namiętność i pożądanie
Ciało wie, jakim ona jest rajem.
Czuję ból nieszczęśliwej miłości
I nieważne, że stanę się przestępcą
Ona
nie zdaje sobie sprawy z własnej urody
lecz dźwiga brzemię krzyża człowieczego
O, Panno Święta, choć raz bym chciał
Przez jej bramę wejść w nią jak do kościoła
Bella - porywa mnie swymi oczyma i magią
i nie wiem, czy jest, czy nie jest dziewicą
Pod jej suknią ukrywa się Wenus,
przez nią wspinam się na szczyt, wcale nieodległy
Kochanie, nie zabraniaj mi teraz zdrady
Nie zabraniaj mi skoku w bok tuż przed ołtarzem
Czyż
jest jakiś mężczyzna z krwi i kości, który mógłby odrzucić to pod groźbą kary, nawet gdyby miał się obrócić w słup soli? Mój Kwiecie Lilii, spójrz, nie ma we mnie wiary, zobaczę, czy nie odnajdę jej w ciele Esmeraldy
Zajrzałem pod jej cygańską sukienkę
Jakże teraz mogę modlić się do Maryi Panny?
Czyż
jest ktoś kto rzuciłby pierwszym kamieniem?
Należałoby go zetrzeć z powierzchni ziemi!
Choćby i diabeł niech sprawi, bym spędził życie
Z palcami we włosach Esmeraldy
No to zobaczymy jak tu się bedzie pisać ?????
Powtarza Ci to ciagle..
Zapewnia ze nie opusci do konca,
do konca waszych dni ...
Czymze jest to, jak nie obietnica...
ktora sklada Ci wzamian
Za Twoje zycie ...
Za Twoje uczucie ktorym go darzysz.
Wie przeciez,
ze nie przezylabys rozstania.
Bez niego nie licza sie dla Ciebie dni ..
Zyjesz tylko nim,
Mysli Twoje skupiasz tylko na nim,
prawie traktujesz jak Boga..
Pomysl tylko ze przez cale zycie
bedzie w Tobie trwoga,
Czy ta milosc, te obietnice
sa naprawde szczere..
Jestes pewna ze jestes jedyna
Ktorej mowi ze ja kocha.
Wydaje Ci sie ze znasz Go doglebnie
ale czy wiesz czego On potrzebuje,
czy wiesz co On teraz mysli,
czy wiesz jak sie czuje.
Jestes jego kotwica, do ktorej wraca
Po wszystkich nie udanych romansach
i poglebia twoje przekonanie,
ze jestes ta wlasnie, na swiecie jedyna.
Ta ktora zawsze go przyjmie i kocha,
do szalenstwa zakochana w nim dziewczyna.
Ale uwierz mi, pewnego dnia
kara dosiegnie i jego.
Bedzie pokutowal za to,
co innym i Tobie uczynil zlego.
Bog jest nierychliwy, ale sprawiedliwy
i Jego omanic sie nie da ...
On nie slepnie na wplyw milosci
i za slowo Kocham sie nie sprzeda.
Ukończyłem prace nad nowa wersja enginu do zarzadzania pokojami . Bedzie można jeśli jest sie właścicielempokoju ( tylko dla pokoii własnych NIE głównych ktore nie maja jako takie ownera) właściciel bedzie mogł usunąć opy z poziomu strony lub podstawowe parametry jak kategorie , opis pokoju, lub zmienic status z prywatnego na publiczny ( jesli bedzie to działać czyt dalej)
Teraz czekam na Yode az wreszcie upora sie z porblemem stalychpokoji prywatnych ktore sa ewidentnie poroblemem servera .
Dzisiaj nastapiała zmiana troche apeltu mozna zakladac tymczasowe pokoje , i tymczasowe ukryte pokoje i zostało przetestowane i działa.
Cały czas zachęcam do zadawania mi pytań na forum nie na maila .
Dzisiejszego dnia , po weekendzie jak zawsze naladowany swieza energia wrócilem do sprawy polchatu i . Jak juz napisałem w newsie . Zrobiłem dział "Moje www" na waszych profilach można tam wygenerować kody niezbędne do wklejenia na wasze strony , dla tych co nie wiedza jak ugryść co i jak prosze o jakieś slugestje jak chcielibyscie by były dostarczone informacje do was moge dopisać kod albo pomodz wam napisac odpowiedni skrypt na wasze strony . Najlepiej to zrobic na forum tak by kazdy widział.
Nastepnie poprawiłem błąd na przypominaniu hasła który polegał ze nie wazne czy nie system znalazl lub nie email dopsiany do jakiegos nicka i tak wysyłał maila ze złym linkiem , dlatego poprawiłem juz ten błąd teraz bedzie wysyłać tylko do tych których nicki maja dopisany email taki jak podadza.
Trzecia sprawa jest Instant mesenger ten ktory działał na beta 2 do kontaktów z ludzmina stronce któzy sa online i własnie ogladaja strone , ponownie zaczoł działać.
Czwarta sprawa nie wiem czy zauważyliscie ale jest wstepna próbka regulaminu w dziale na samej gorze "Warunki" prosze przeczytać i sie zaznajomić.
Piąta sprawa , proszę nie zadawać mi pytań przez maila jest forum tam chętnie odpowiem , ale zanim wogole wyślecie coś do mnie proszę o zapoznanie sie z artukułami i newsami . Bo pytania się nagminnie powtarzaja i jeśli jest infroamcja o nich na stronie poprostu nie odpowiadam.
I jeszcze jedna prośba do was prosze kożystać z forum i zgłaszać błędy , dokładnie opisane, pomoże to mi na szybkim wykryciu ich i naprawieniu , im szybciej uporam sie z portalem , szybciej zajme sie serverem. Tym samym prosze o jakies propozycje na forum , bo to portal dla was nie dla mnie .
Rejs zapowiadal sie wspaniale;
dobra pogode dal nam Bóg,
dzielna zaloga, piekna lajba.
Niestety- plynal z nami kuk.
Kapitan, stary morski wilk,
z gardlem przezartym morska sola,
mustrujac majtków gebe darl,
strasznie przejety swoja rola.
Majtków halastro, kubek grogu
dostanieten, co wachte zdal.
Ale przysiegam teraz Bogu
- za darmo nikt nie bedzie zarl.
Do Capricornu szlo wspaniale,
jak zawsze, gdy roboty huk.
I nagle wszystka sie urwalo
a winny byl przeklety kuk.
Chlop, co sie nie myl cale wieki,
smierdzial jak sztokfisz, co juz padl.
Zarcie smierdzialo tak jak kucharz,
tylko szaleniec by to jadl.
Kapitan rozkaz wydal srogi, wiec
bosman handszpak w lape wzial
i obil kucharzowi boki,
by ten poprawil kuchnie zla.
Pomoglo?.Wcale, wiec zaloga
podjela znów decyzje zla.
Kuka przeciagnac trza pod kilem
higiene wnet poprawi swa.
Gdy przeciagali go podkilem,
rekin sie zjawil Bóg wie skad.
Pozarcie kuka trwalo chwile.
To straszny byl rekina blad.
Gdy poczul smród kucharza ciala,
zapal rekina szybko przygasl,
bo nawet rekin nie zniósl smrodu
i z zalem szybko sie wyrzygal.
I znowu kucharz byl pod kilem,
majtkowie znów ciagneli go,
rekin juz zmykal ponad mile,
a swad doganial ciagle go.
Gdy w slad rekina wszystkie ryby,
larum podniosly ruchem pletw
zbudzil sie Neptun i zly byl,
bo wszak nie syren uslyszal zew.
Rozpetal burze Neptun srogi,
pekl ster i maszt, jeknely zezy
gdy za Neptunem inne bogi,
poczuly smród kucharza nedzy.
Wszystkie syrenki sie zlecialy,
bo majtek to jest chlop na schwal,
ale jednego nie wiedzialy,
ze kuk i buzi dac by chcial.
Lecz smrodek kuka obrzydliwy
szybko rozgonil syren stadko.
Gdyby nie Neptun im zyczliwy,
poszliby na dno bardzo gladko.
Szybko znalazla sie szalupa
w koniki morskie zaprzezona.
Wszystko by dobrze sie skonczylo,
gdyby nie Posejdona zona.
Ta, w kapitana zapatrzona,
zachciala posiasc go na wlasnosc.
Wielorybowi rozkazala ogonkiem
swym w szalupe trzasnac
Wieloryb rad zajecie podjal
i wnet do lódki podplynal sam,
tu go smród kuka lakomie objal,
i olbrzym czmychnal z zapachu ram.
Posejdonicy jednej niegrozne
zdaly sie kuka wstrety i czucia.
zakatarzona bowiem obloznie
zbyt rozpalila swoje uczucia.
Wreszcie kuk znalazl milosc wysniona.
Posejdonica zakatarzona, tulac
smierdziela do swego lona,
boska twarz miala tak zaploniona,
Ze teraz wrzatek byl morska fala
i brakowalo niewiele wcale,
by wszystkie majtki wraz z kapitanem
potrawka stali sie gotowana
Ta mysl rekina podniecila
lecz wnet ochlonal refleksem wziety,
Posejdonica wszak Wloszka byla,
kuk za to Grekiem byl zawzietym.
Przytym Posejdon zdyszany nadbiegl
syrenie wdzieki rzucajac przódy:
zeby Grek z baba moja legl
musialby najpierw zadac w dudy.
Kapitan, wilk morski stary,
majac gdzies kuka amory z baba,
majtków halstrze nie dajac wiary
sam Neptunowi pomachal flaga.
Majtki szybciutko ozaglowali
maszty, co wczesniej Neptun im zwalil
i nie zwazajac na syren ryki
pozeglowali wraz z kapitanem do Ameryki
A kuk ostawszy sam posród bogi
ocean omiól wzrokiem rozpaczy
zrozumiec nie mógl duren ubogi
ze smrodem los swój juz spartaczyl.
Zostawmy kuka z miloscia bloga
i stworki co juz smrodku nie czuja.
Zajmijmy za to sie pewnym majtkiem
co to od kuka byl mniejsza szuja.
Ten ci kamratów zostawic raczyl,
co poplyneli do Ameryki,
bo majtek dotad niedoswiadczony
popadl w syreniej milosci wnyki
Syreni spiew go tak zauroczyl,
ze sie od falów oderwal gladko,
i nie zwazajac na wrzask innych majtków,
skoczyl naglowe w syrenie stadko.
Lecz nie przewidzial majtek nieboga,
ze Neptunowi na glowe wskoczy.
I tym sposobem zrobil se wroga,
co wlepia w niego swe straszne oczy.
Neptun juz tego mu nie daruje,
nie wypusci majtka ze swoich sieci.
Core wlasnie za maz szykuje,
bedzie mial majtek z nia garstke dzieci.
Ocknal sie majtek w ostatniej chwili,
udalo mu sie zwiac ukradkiem.
Zanim Syrenie slub wyprawili,
statek daleko byl juz z majtkiem.
Na tym nie konczy sie ta saga.
Nie umknie majtek bardzo gladko,
Neptun na pomoc wezwal orki
i te schrupaly statek majtka.
Majtek znów powrócil na syren lono
i Neptunówny, co dzieci stadko
chce miec z tym majtkiem- wiec do roboty!
mocz majtku w wodzie swoje klejnoty.
Ma teraz majtek wielkie wyrzuty
ze nie poplynal z kamratami do Ameryki.
Nastapi ciag dalszy jego pokuty,
zamiast spiewu Syren slyszy juz tylko ich ryki.
Morze sie strasznie rozpienilo,
nim sie majtek zorientowal,
Kamratow statek zawrocilo.
Ahoj ahoj, bedzie majtek balowal ...
Jajka wymoczone chwyta do swej raczki
Neptun Gosci sprosil, bedzie bal wielki,
Majtek mowiac do syrenki: " kupilem obraczki"
rozstawial na stolach Rumu butelki.
Piwo w bekach przytoczyl
zobaczywszy iz wrocili kamraci
co im statek z kursu zboczyl,
przywital ich jak swoich braci.
Serce majtkowi coraz szybciej bije,
zamienic ma kojo na Muszelkowe Loze.
Majtek sie chyba dzis upije,
Domem jego ma byc teraz Morze.
Od rumu majtkowi szumi w glowie,
mysli ze na loterii wygral karte
Lecz kazdy kamrat mu to powie,
takiej zamiany to bylo niewarte.
Majtek Morze na Morze zaminil
Tylko w jakiej postaci.
W Morzu tescia i zone zyskal,
na Morzu rejs do Ameryki stracil.
Majtek przemyslal to sto razy,
zaproponowal Syrenie za meza kuka.
Niech Neptun propozycje ta rozwazy,
solidniejszego bedzie mial z kuka... wnuka.
Nie dla psa kielbasa, nie dla syren majtki.
Majtkowe klejnoty, z morska ikra zwane,
zostaly wraz z majtkiem od stolu
zabrane przez dwie osmiorniczki.
I te osmiorniczki swoimi mackami
klejnoty macaly dniami i nocami.
A dla niepoznaki, by go skryc ze szczetem,
wymazaly majtka swoim atramentem.
Jedna wielorybica, co romanse namietnie
czytala, wziela majtka za ksiazke
i w sposób straszliwie bezwzgledny
mackom osmiorniczek kochanka wyrwala.
Lecz nie czytala dlugo, albowiem Neptun
srogi, zlapal majtka za nogi i nie patrzac
jakie beda tej zlosci wyniki majtnal nim
i majtek prosto z morza pofrunal do Ameryki.
***Chochlik55, tolego, Anetchen***
***forum Ostroda online***
***22.05.2007***
