Głęboka refleksja ..pewne sprawy trzeba rozważyć.
Po przeczytaniu .. uświadomiłam sobie dlaczego to mój partner posiadał" drugą maskę "
Opowiadając o sobie , o swoim dzieciństwie, jak to musiał pracować będąc uczniem w szkole podstawowej...by zapewnić byt sobie, rodzeństwu (a było ich sześcioro), mama nie pracowała, tata fizycznie pracował i nie miał praktycznie czasu dla dzieci, gdyż trzeba było na smarowanie i chleb zarobić.. cały obowiązek spoczywał na żonie(mamie) w wychowywaniu dzieci, opraniu,za bezpieczenie w najpotrzebniejsze rzeczy osobiste czy szkolne. Jaki to on był zadowolony, gdy za swoje zarobione pieniądze( hodowanie królików) kupił zegarek matce, czy potem telewizor , by mogli wszyscy domownicy oglądać filmy,(programy), potem sam już przyuczył się w szkole przyzakładowej jako młody chłopak i zajmował się we wsi jako pierwszy " naprawą telewizorów"skrzętnie sam sobie prowadził dokumentację ..., potem dalej się kształcił zdobywając technika... ale bardzo interesował się "muzyką" sam kupował sobie cześci ..by zbudować jakiś instrument...niestety marzenia prysły, bo cześci i akcesoria muzyczne były coraz droższe..a on jednak pomagał rodzinie..Nie zaznał ciepła rodzinnego, miłości, nie był przytualny, czy otrzymał jakieś dobre słowo pocieszenia za swoje poświęcenie.
Zostawił dom rodzinny na wsi, rodzeństwo, które teraz żyje swoim życiem..dobrze się urządzając..mają własne zakłady dobrze prosperujące... wybudowane domy..a on mieszka w zasobach spółdzielczych...z bagażem doświadczeń i to bardzo smutnych ..żona zmarła,gdy on miał pięćdziesiąt lat... więc wpadł w pracoholizm..uciekał z domu do pracy , bo tam miał spokój..a nie dwoje przedszkolnych rozbrykanych ,nieusłuchanych przedszkolaków.(Gdyż zamieszkała z nim córka(wdowa) z dwójką dzieci. Nieszczęśliwy człowiek, który nie zaznał od rodziców dojrzałej miłości w dzieciństwie. Pozbawiony rodzicielskiej troski, jako mały chłopiec nauczył się troszczyć o siebie sam.
Wziął na siebie odpowiedzialność także za szczęście rodziców.
Został pozbawiony dziecięcej beztroski, wynikającej z poczucia bezpieczeństwa i bycia kochanym takim, jaki jest.Nauczył sie więc byż sobą.Zablokował się,a w zyciu dorisły jako mężczyzna,unikał bliskości,jego związek opierał się na seksie i romantycznej oprawie..oczekiwał o kobiety, która go kochała..a on tak naprawde oczekiwał jedynie miłości bezwarunkowej,on dawać nie potrafił,jedynie dążył to tego by zaspokoić swoją rządzę męskości.Nie chciał zrezygnować ze swojej wolności.Oddzielając sex od uczuć..traktował swoją wybrankę jako "obiekt pożądania"Gra wstępna czy okazywanie pieszczot ,czułości swojej partnerce było" mu obce " Partnerka przez długi okres nie otrzymała z jego strony żadnej deklaracji..warto tu przypomnieć słowa piosenki...Oddałam Ci serce,odałam Ci ciało,odchodzisz i mówisz ciągle mało,mało.. Więc oddałam i odeszłam,bo już nie wytrzymałam, ciągłego słuchania " przecież nic między nami się nie zmieniło..tylko ja nie jestem w stanie zapewnić Tobie..seksu bo już się wypaliłem,Taka wiadomość uzyskał od terapeuty na terapi uzależnieniowej, na którą się zapisał i uczęszczał przeszło rok dzięki moim namowom.
Nie ma żadnego sposobu,gdy kobieta związała się z mężczyzną unikającym bliskości.. i nie może go zmienić.. Więc bacznie obserwowałam co będzie dalej..sam nie zechciał się zmienić,zdjąc swoją maskę, nie był w stanie odblokować swoich zablokowanyc uczuć..., zauważyłam,że to był związek toksyczny..postanowaiłam więc sama odejść od niego.. A on teraz nie jest wstanie zadzwonić..zapytać się jak ja się czuję..Ostatnią rozmowę telefoniczną jaką z nim przeprowadziłam było to złożeniem mu życzeń imieninowych, podziękował za pamięć, a pytając się o jego zdrowie(miał kłopoty z serduchem.mdlał ,a mi kazał milczeć by jego córka się nie dowiedziała o tym incydencie)...
Ale ja delikatnie jej napomknęła,że tatko chyba powinien iść sobie zrobić gruntowne badanie lekarskie..by wykluczyć pewne zagrożenia ze strony serca..czy psa..ale na tym się kontakt całkowicie urwał.
