Jestem zmęczony - szepnął Wielki Wódz i pier-olnął pióropusz o ziemię. Jego niezbyt liczne włosy na głowie, klacie i łydkach pokłoniły się z wiatrem. Hej ho !!!!- zawołało echo.
A pal się !!! - warknął wyraźnie zniechęcony wódz. Siadł na ziemi i leciutko pieszczotliwie sobie popierdnął. Ziemia mu odpierdnęła. Wydawało się, że z wdzięczności...
No! Przynajmniej natura umie się zachować - burknął wódz bez pióropusza.
I wtedy - stało się. Góry zadrżały i posypały się drobne kamienie wzbijając tumany kurzu.
Wódz poderwał się i rozejrzał gwałtownie...Kie licho ??? - zapytał sam siebie ???
Chwila drżała ciszą . Ostatnie kamyki kończyły swój turlany taniec aż znieruchomiały...
Wtedy trzasnęło jakby spod ziemi... Rozległ się huk pękającego granitu. A cały glob pod nogami zaczął wariować i wyginać się na różne strony i poziomy... Wódz padł płasko na wariującą murawę i przylgnął chciwie do trawy. Powoli rozedrgany świat uspokajał się...
Obrazy przed oczami znowu nabrały wyrazistości...Wódz przeczesał nerwowo resztki włosów na swoim czerepie...
Ty cholerko!!! - zasapał z mieszaniną respektu i podziwu!!! To ty tak do mnie - od razu z grubej rury!!! A ja chciałem po dobroci...
Gówno po dobroci - odpowiedziało echo.
Rzuciłeś insygnia władzy i honoru i zaświeciłeś łysym garnkiem mi w oczy. Zakładaj pióropusz i do roboty!!!
Wódz lekko urażonym wzrokiem zerknął na wielką szczelinę w kamiennym zboczu...
Spokojnie, spokojnie maleńka... zamruczał - żeby jakoś wyjść z honorem.
A pióropusz zakładam bo i tak miałem taki zamiar!!!!!
Zdjąłem tylko na chwilę...
I spodnie podciągnij!!! Zawołało za nim echo, ale wódz udał taktownie, że tego nie słyszy...
Podciągnął spodnie gdy skryły go zarośla.
Pomyślał sobie, że życie wodza nie jest lekkie...
Posts: 7
Comments: 2
Obecna CHWILA to wszytko w czym się mieści ocean pieśni. Obecna CHWILA to całość - diament zamknięty w diamencie i nie ma nic więcej. Studium CHWILI to o czym chcę pisać. A tak przy okazji czy ktoś ma pożyczyć stówę oddam - za chwilę.

hmmmm fajne:)