
Święta..święta..i po świętach,dobrze,że jest możliwość pooglądania telewizji ...bo jak się trochę ze zdrowien niedomaga to jest ciężko siedzieć w domu.Trochę mnie potelepało, pokichałam, ale najważniejsze jest to, że temperatury nie miałam. Hmmm więc przeżyłam ..jak to bywa "raz na wozie ...raz pod wozem"..dzisiaj sobie pobiegałam po lekarzach ..by ustalić badanie USG..to dopiero trzeba mieć końskie zdrowie ..by w tych kolejkach posiedzieć ( dobrze ,że było na czym usiąść ..bo w innym przypadku zrobiło by się z " z nogi kołek a z dupci stołek " Termin ustalony ..data wyznaczona..pozostało teraz jedynie czekać .. na badanie ..Ale życie trwa nadal... szybko dni mijają..a nikt nie jest w stanie zatrzymać czasu biologicznego ..więc jest się takim jakim jest..nie krzywy , nie garbaty, nie ślepy ,wszystko ma poukładane na swoim miejscu(serce i watroba bz..) ale w dalszym ciągu wesoły z humorem. A każdy przeżyty dzień ...to dar serca...Więc żyj ,śmiej się , używaj i szczęśliwą chwilą go nazywaj....(mawet nie straj się odmawiać drinka ..jak ktoś go zaproponuje, przecież raz to nie codziennie ) :))
